27.2.17

We met for a reason




Wielokrotnie zastanawiałam się, dlaczego moje drogi splotły się z tą czy tamtą osobą. Czasem związały nas na lata, czasami na miesiące, lub tylko kilkanaście czy kilka godzin. Ile osób poznajesz w ciągu Twojego życia? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym? Jest ich na pewno około kilku tysięcy. Jednakże tylko z nielicznymi odnajdujemy to "coś". Moje przyjaźnie sięgają swoich korzeni w szkole, siłowni a nawet w sklepie. Z tych kilku tysięcy mogę zliczyć na palcach dwóch rąk tych z którymi mam najbliższy kontakt. Jednakże  jeśli jest to tylko krótka relacja, wiem, że nie zdarzyła się bez powodu. Najważniejsze jest wyciągnąć z niej adekwatne wnioski.

W zeszlym roku napotkałam na swojej drodze wiele nowych osób. Niektóre znajomości przetrwały do dziś,  inne  były tylko lekcją, którą musiałam przejść. Połączył nas los lub inne przeznaczenie. Patrząc wstecz odnajduję różne ciekawe rzeczy, o których nie miałabym pojęcia gdybym nie spotkała tych osób. Każda z nich wniosła coś do mojego życia. Nie nazywam poprzednich związków "porażką", bo na dany czas były tym czego chciałam i nauczyłam się jak ten kolejny powinien wyglądać aby był "lepszy". Nieudana randka? Nie ma takiej! Zawsze dowiem się czegoś nowego, jeśli nie o nim to o sobie :) 


Pamiętam, że jako dziecko mama zawsze wypychała mnie gdzieś gdzie nie chciałam pójść. Podeszłam do egzaminów wstępnych na Uniwersytet Wrocławski mimo, iż wiedziałam że chcę być ekonomistą (studiowałam na Akademii Ekonomicznej). Pojechałam na wycieczkę klasową w miejsce, które wcześniej odwiedziłam z rodzicami, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną o pracę która mało mnie interesowała. To był dobry wstęp do tego aby być otwartym na świat, zdobywać doświadczenie i poznawać nowych ludzi. Teraz nawet przypomniało mi się, że mama zawsze namawiała mnie do przymierzenia ubrań, których nie chciałam nosić. Dzięki temu kształtował się także mój gust i szybciej wiedziałam czego chcę. 

Nie każda jednak napotkana osoba wniesie coś pozytywnego do naszego życia. Istnieją bowiem tzw. osoby toksyczne, których unikam. Jednakże czasami musimy je znosić na co dzień. Nie pozbędziemy się pracy tylko dlatego,  że koleżanka obok doprowadza nas do wściekłości za każdym razem kiedy otworzy usta. Im szybciej nauczymy się z takimi osobami postępować  tym szybciej poczujemy się silniejsci i pewniejsci w ich towarzystwie (tak wiem, to nie jest takie proste). Polecam książkę "toksyczni ludzie" aby witać ich i żegnać z wielkim uśmiechem na twarzy, tak to możliwe.



Chociaż uważam się za osobę, która da sie lubić i nie mam żadnych problemów  z nawiązywaniem nowych znajomości,  nie każdy  nadaje na moich falach (a ja na jego). To jest zupelnie normalane. Wole mieć kilku przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć niż setki numerow telefonow do pseudo przyjaciół, którzy pamiętają o moich urodzinach tylko dlatego, że facebook im o tym przypomniał. (btw dawno wyłączyłam tą funkcje). 


Na szczęście po drugiej stronie medalu sa Ci, którzy pojawiają się na naszej drodze aby ja rozświetlić i dodać nam skrzydeł. Gdyby nie Madzia, Iza, Maja, Becia i Karola zeszły rok byłby dla mnie mega pochmurny. Cenię sobie każdą z nich, za szczerość, wyrozumiałość, przyjaźń i miłość. Uwielbiam spędzać z nimi czas. Za każdym razem uczę się czegoś nowego. Zaczynając od super przepisu na placek, po inne spojrzenie na dane zagadnienie.



Smuci mnie kiedy słyszę  że ktoś wybiera sobie “znajomych” tylko dlatego, że możne coś od nich “zyskac”. Mają lepszą prace, to może kiedyś i mnie wkręcą.  Aśka ma bogatych rodziców – warto się z nią kumplować, może coś mi się skapnie. Paweł jest dobry z angielskiego – poduczę się od niego. Krzysiek oferowal mi lekcje Excel – nie lubię go ale takie umiejętności warto mieć w jednym paluszku. Toż to jest mega żałosne!!
Kojarzy mi sie z kimś,kto ma bardzo słabą samoocenę o samym sobie i próbuje się podbudować kosztem innych.  Pytanie tylko do czego to prowadzi?



Relacje miedzyludzkie nigdy nie należały do najprostszych, i mam przeczucie, że za 50 lat będzie nam jeszcze trudniej ze sobą rozmawiac. Wyślemy "suchego" smsa z przekonaniem, że to wystarczająco na utrzymanie znajomości! Nic nie zastąpi spojrzenia w oczy, wymiany uśmiechu i uścisku.


2 comments:

  1. Nie wiem jak to będzie za 50 lat, aczkolwiek mam przeczucie, że wrócimy jakby poniekąd do epoki "kamienia łupanego" w tym i z tym wszystkim;)

    ReplyDelete
  2. Nie wiem jak to będzie za 50 lat, aczkolwiek mam przeczucie, że wrócimy jakby poniekąd do epoki "kamienia łupanego" w tym i z tym wszystkim;)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...