1.2.15

Looking back on 2014

Kolejny miesiąc przeszedł mi koło nosa bez blogowania. Pomimo wielkiej tęsknoty nie znalazłam czasu na publikację ani jednego posta :( Nauka do egzaminu i intensywna praca pochłonęły mnie do reszty. Do tego moje dążenie do perfekcyjności i dzielenie życia z OCD zabiera mi każdą wolną chwilę.

Styczeń był miesiącem podsumowań i planów na kolejny rok. Wczoraj przyszedł do mnie nowy kalendarz! No cóż lepiej późno, niż wcale!

Tradycją stało się już, że każdego roku zamieszczam krótkie podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy. 2014 należał to tych lat w których czekały mnie niespodzianki. Lepsze i te gorsze….

Styczeń
Po kilku miesiącach harówki i życia jak rozbójnik w końcu przyszedł czas na odpoczynek. Nie zapomnę tego okresu. Czułam się jak bezdomna,  która nagle znalazła maleńkie schronienie. Powrót do zwykłej codzienności wydawał się wygraniem na loterii. Ach te remonty i przeprowadzki….

Luty
Kolejny miesiąc zmagań. Pod tym samym tytułem powstał nawet post. Na domiar złego wpadałam w coraz to większą nerwicę związaną z moją pracą. Przebywanie z toksyczną szefową nie wychodziło mi na zdrowie. Najgorsze, że czułam się osamotniona w swoich odczuciach. Jakież było moje zaskoczenie kiedy to po 8 miesiącach odkryłam, że nie tylko ja borykam się z identycznym stresem.
Marzec
Spełniłam w końcu marzenie posiadania pięknej toaletki. Własnoręcznie wyszlifowałam każdy jej cal a potem starannie przemalowałam. Wieczory nabrały ekscytacji, a efekt końcowy zaparł mi dech w piersiach. Do dzisiaj jest to mój ulubiony mebel w domu. Szuflady są potężne i tylko dwie wypełniają moje (już) skromne zbiory kosmetyczne. Borykam się tylko z oświetleniem. Planuję przymocować je do lustra, ale ten pomysł wciąż nie może wpisać się w grafik.
Post z toaletką znajdziecie tutaj.
Z okazji 8 marca napisałam tekst jak trudno być kobietą, moje przemyślenia są wciąż dokładnie takie same! 

Kwiecień
Myślałam, że mam już wszystko o czym marzyłam. Plany realizowały się po mojej myśli jednakże burza dopiero nadchodziła. W kwietniu usłyszałam jej pierwsze grzmoty. Porządnej zagrzmiało za trzy miesiące… Oby ten kwiecień był dla mnie łagodniejszy!

Lato w 2014 roku było przepiękne. Gdybym była fanką opalania pewnie nie raz strzaskałabym się na leżaku w ogrodzie. Po raz pierwszy odkąd  mieszkam w Anglii nacieszyłam się słońcem. Musieliśmy nawet dokupić parasol do zestawu ogrodowego bo nie było można wytrzymać w bezpośrednich promieniach słonecznych. Grill cieszył się niesamowitym powodzeniem a konserwatoriom zostało okrzyknięte ulubionym pomieszczeniem w domu :) oj takie rzeczy w UK nie zdarzają się często!

Sierpień
Ziemia zatrzęsła się pod moimi nogami. Zaczęłam tracić wiarę w to wszystko co wydawało się dla mnie sensem życia. Moje słowa i pragnienia okazały się być nieistotne. Czułam się jak samotny okręt z przeciekającym dnem... w dodatku na nieznanym oceanie. Mimo, iż marna ze mnie pływaczka dotrwałam do brzegu...
Jeśli coś zmieniać to najlepiej na całego. Znalazłam nową pracę i pożegnałam się z codziennym stresem! Każdemu życzę doznania takiej satysfakcji jaką ja miałam podczas ostatniej godziny w starej firmie. Zamknięcie drzwi na zawsze… te same które bałam się otworzyć każdego poranka.
W sierpniu pojawił się nowy domownik. Futrzak który potrafi postawić na nogi cały dom - w tym pozytywnym i negatywnym stopniu :) Neo.

Wrzesień
Nigdy nie lubiłam tego miesiąca. Zawsze kojarzył mi się z powrotem do szkoły, za którą nie przepadałam. Do dziś koszmary, że Zwierz wywołuje mnie do tablicy, a z powodów wagarów (na które prawie nie chodziłam!) nie zaliczam polskiego. 
W mionowym roku był to czas robienia dobrej miny do złej gry. Zastanawianie się kto gra którymi pionkami i kto tak naprawdę ma uprawnienie do tego aby rzucać kostką. Momenty w życiu które każdy przechodzi, i każdy chce ich uniknąć.

Październik
Po roku od przeprowadzki podzieliłam się z Wami kilkoma ujęciami z nowego domu. Tylko dwa wnętrza mogę uznać za wykończone. Innym brakuje jeszcze dużo aby nazwać je gotowymi :)

Listopad
W końcu nadszedł czas na spakowanie walizki i ucieczkę na zasłużony odpoczynek. Nie byłam na wakacjach od 3 lat. Teraz kiedy zapadły pewne decyzje, i kiedy odzyskałam spokój duszy mogłam zabukować bilet i wylecieć w nieznane. Brzmi bajkowo, ale brak paszportu ograniczał mnie z wybraniem słonecznego miejsca późną jesienią. Mam nadzieję, że niedługo ukaże się relacja z tych wakacji. 
Grudzień 
w poniższym poście :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...