15.3.15

Prokrastynacja

Dzisiaj? Nie, może jutro to zrobię. Przecież jest milion innych ciekawszych  i ważniejszych rzeczy które odwlekałam od zawsze i to teraz właśnie jest najlepszy moment aby się za nie zabrać. A "TO" z powodzeniem jeszcze zdążę zrobić…. może pojutrze, o tak w czwartek po szesnastej się za "TO" zabiorę….

Na tym właśnie polega to piękne słowo "Prokrastynacja", które ostatnio bardzo często rozbrzmiewa w mojej głowie. Ponoć najczęściej dopada tych którzy chcą zrobić wszystko perfekcyjnie. Aby nikt się nie doczepił, aby było po prostu "spot-on". Nie mogę przecież zawieść szefa, rodziców, nauczyciela, przyjaciela a najważniejsze - SAMEGO SIEBIE. To właśnie my jesteśmy dla siebie największymi krytykami. Odwlekanie czegoś w nieskończoność w efekcie spowoduje porażkę, stres i  wykonanie zadania na bardzo niskim poziomie.
Zapewne każda z Was ma na sumieniu odwlekanie. Nie mam tu na myśli poważnych rzeczy takich jak umówienie się do lekarza (bo przecież  jeszcze aż tak bardzo mi "TO" nie dokucza), czy zabukowanie wakacji (dobrą wymówką jest to, że nadal nie wiemy gdzie pojechać). Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że samo wciskanie przycisku "drzemka" kiedy budzik dzwoni o poranku jest prokrastynacją. Czy nie łatwiej jest tego poranka, kiedy wstaniemy o czasie, na spokojnie zjemy śniadanie, porządnie wyszczotkujemy zęby i ze spokojem dotrzemy do pracy, szkoły czy na spotkanie? Ja zazwyczaj zerkam na zegarek i stwierdzam że mam jeszcze mnóstwo czasu i mogę się zabrać za to czy za tamto. Przecież co ja będę roiła tam tak wcześnie. A potem…. spoglądam na zegar - ten który ma najkorzystniejszy dla mnie czas (nawet jeśli jest to 3 minuty różnicy) i w biegu powtarzam sobie, że zdążę. Na szczęście w większości przypadków tak jest ale…. po co mi ten stres i gonitwa?
Ileż to razy kiedy siadam do nauki znajduje milion innych ciekawszych rzeczy: zaparzyć sobie herbatę, sprawdzić co piszczy na facebooku, przeszukać ebay, napisać maila, pomalować paznokcie... byle nie zrobić tego co "muszę", a nie mam ochoty, bądź nie czuję się w tym dobra :( A może mnie ktoś wyręczy…. ktoś komu ta czynność nie sprawi trudności a mi po prostu się "upiecze".
Czy nie nadużywamy słowa "muszę ? Gwarantuję Wam, że jeśli opuścicie to frustrujące słowo wszystko od razu wydaje się prostsze, przyjemniejsze, i smaczniejsze do "przełknięcia" :)

Jak pozbyć się ciągłego odwlekania i związanego z tym stresu? oto kilka porad, które ostatnio próbuję wcielić w życie:

1. Napisz listę co chcesz zrealizować
Nie ważne czy są to cele które chcesz osiągnąć w ciągu roku, miesiąca a może nawet dnia. Planuj.
Słowo pisane zawsze lepiej do nas przemawia.

2. Zaznacz priorytety
Nie bądź aż takim optymistą, że wszystko osiągniesz w przeciągu chwili. Realnie oceń co jest najważniejsze… może po tym co najdłużej odwlekasz?

3. Wyznacz datę osiągnięcia celu.
O tak, to coś co daje nam kopa do działania. Jednakże w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. Jeśli czeka Cię ważny egzamin, bądź przygotowanie się do rozmowy czy nawet spakowanie walizki na wakacje - wyznacz datę skończenia tego zadania na kilka dni wcześniej. Zawsze może się coś po drodze wydarzyć - tym sposobem będziesz miała zapas czasowy (czyli spokojniejszy zarazem sen).
Jeśli ta lista jest już gotowa. Przejdź do rozpisania każdego poszczególnego celu. Ja wychodzę z założenia, że to najgorsze i najmniej przez nas lubiane warto wykonać jako pierwsze.

Na przykładzie jutrzejszego dnia: Prawie nikt z nas nie lubi poniedziałków. w obecnej pracy właśnie w ten dzień mam najważniejsze i najbardziej odpowiedzialne (co za tym idzie stresujące) zadania. Najchętniej uciekłabym aby ktoś za mnie je wykonał. Ale zrobienie ich na spokojnie jako pierwsze oszczędza mi stresu i nawet daje poczucie satysfakcji, że już po, że poszło gładko i nawet mimo niespodziewanych trudności miałam czas na poprawki przed godziną zero! Innym plusem jest to że rano zawsze mamy więcej energii i bardziej otwarty umysł aby stawić czoła temu co nie lubimy robić.

Na podsumowanie dodam, że nie ma dla mnie większej satysfakcji jak pokonać swoje własne słabości. Zrobić plan, podążać według skazówek i osiągnąć to co wdawało się ogromną górą lodową niemożliwą do pokonania! Uśmiech, poczucie własnej wartości i radość promieniująca na innych - GWARANTOWANA :)

A Wy często odkładacie ważne zadania na potem? Jakie macie na to sposoby? A może kiedyś zakończyło się to tragiczną historią???

14 comments:

  1. Anonymous16/3/15 09:05

    Każdy z nas odkłada coś na jutro. Chroniczny brak czasu + zawrotne tempo życia to powody dla których prokrastynujemy. Czasami jednak taki patologiczny objaw wpływa negatywnie na nasze życie prywatne i zawodowe. Wtedy pomocna jest terapia. Polecam inną publikację na ten temat http://www.znanylekarz.pl/blog/jutro-nie-umiera-nigdy-czyli-o-prokrastynacji/

    ReplyDelete
  2. Oj tak! Wielokrotnie jak trzeba było się uczyć do jakiegoś kolokwium za czasów studenckich (i nie tylko) to całe mieszkanie było wysprzątane łącznie z myciem okien ;-) . Ale Ty kochana nie miałaś z tym problemów, o ile sobie przypominam. Zawsze byłaś obowiązkowa. Pamietam jak raz uczyłyśmy się na kolokwium z prognozowania, ja robiłam wszystko aby się nie uczyć, a Ty ciągnęłaś mnie do nauki. ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyli dzięki mnie masz magistra :) :) Pamiętam, że na studiach układałam na wszystko grafik. Z niektórych (czytaj nielubianych) przedmiotów zaczynałam się uczyć na kolokwium jak tylko rozpoczął się rok akademicki :) Ale dzięki temu prawie zawsze zaliczałam zerówki i nie wiedziałam co to sesja :) A jak uczyłyśmy się razem to pamiętam, że nawet wyznaczyłam przerwę na Twoje mycie głowy :) 40 min :) :) Uważałam to za zmarnowany czas, tyle było można zadać rozwiązać i nawbijać do głowy mądrych rzeczy :) :) Teraz coś kiepsko z tą motywacją….

      Delete
  3. Skąd Ty tyle o mnie wiesz....

    ReplyDelete
  4. Anonymous19/3/15 08:40

    Dokładnie, odkładanie wszystkiego na inny dzień, tydzień...ehhh. Prosimy o jakieś zdjęcia z wykończonego mieszkanka, zapewne wyglada slicznie po remoncie.....

    ReplyDelete
  5. Polcia nie zastanawiałaś się nad założeniem instagrama ?
    Robisz świetne zdjęcia byłoby super obserwować je na bieżąco :)
    Pozdrawiam !

    p.s zapraszam do mnie w wolnej chwili

    ReplyDelete
  6. Anonymous17/6/15 13:02

    żyjesz?

    ReplyDelete
  7. Prokrastynacja prokrastynacją, ale nowy post by się przydał...

    ReplyDelete
  8. Hmmm.. to już koniec?

    ReplyDelete
  9. Załóż instragrama :)

    ReplyDelete
  10. Nie ma co odkładać na potem... bo to tylko nam szkodzi. Warto robić od razu i planować na bieżąco :) Ludzie jak wpadają w marazm i rutyne to dopiero robią sobie krzywdę... czasem potem szukają odskoczni w ogłoszeniach towarzyskich albo seksie - no spoko, ale powinien to być co najwyżej miły dodatek, a nie główna forma odciągania myśli od życia... tego zrutynizowanego.

    ReplyDelete
  11. So many pretty things on your list! I hope you have a wonderful day!

    ReplyDelete
  12. So true what you said about connecting with fashion.

    ReplyDelete
  13. Anonymous21/2/17 14:20

    Bardzo cenne porady. Podobne zresztą do tych, których udzielał szkoleniowiec jak organizowane u nas były motywacyjne szkolenia dla firm. I mogę potwierdzić - to działa! :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...