30.11.14

be more dog



Ruda Lili przychodziła do nas codziennie. Zjawiała się niespodziewanie w kuchni kiedy jedliśmy sobotnie śniadanie, bądź budziła pocałunkami z zaskoczenia z popołudniowej drzemki. Zawsze spragniona pieszczot i zabawy. Trochę było mi smutno, że Teddy nie ma przyjaciela i zostając sam w domu skazany jest tylko na swoje towarzystwo. Marzenie o maine coonie było od dawna na mojej wish list. Wiedziałam, że kiedyś zamieszka z nami kolejny czworonóg, wszystko było tylko kwestią czasu (i portfela :). Pewnej sierpniowej niedzieli trafiłam w końcu na "to" ogłoszenie... jednakże kotek którego sobie upatrzyłam okazał się kocurem, a nie kotką. Uprzedzenie do polubienia się dwóch samców było dość ciężkie do obalenia. Hodowca jednak zapewniał mnie, że maine coony to zupełnie inne koty. Po 9 godzinach dałam się przekonać i teraz wiem, że miał całkowitą rację.
Wizyty w jego domu nie zapomnę chyba nigdy. Obraz przeszło dwudziestu dorosłych maine coonów (to koty ważące do 15 kilo!!! o wymiarach średniego psa) na czterdziestu metrach kwadratowych wyryło się w mojej głowie na zawsze! Trzymałam na rękach mojego wybranka, który został mi przyniesiony do osobnego pomieszczenia i ..... oniemiałam. Na którego patrzeć ??? Każdy inny: rudy, pręgowany, szary, beżowy i nawet czarny (którego nigdy nie widziała na własne oczy). Uffff.... a u nas w domu tylko jeden kolega w dodatku naburmuszony.... :) 
Neo zadomowił się bardzo szybko. Młodzieniec rośnie jak na drożdżach, rozbawia nas każego dnia i rozkochuje w sobie bez granic. Godzinami może przesiadywać na moich kolanach, klatce piersiowej bądź gdziekolwiek się wdrapie aby czuć ciepło. Wygina się przy tym jakby nie miał kości i pozwala zrobić ze sobą niemal wszystko. Teddy z nieufnością i wielkim dystansem podszedł do młodszego brata. Pozwolił mu wyjeść sobie wszystko z miski, wygonić się z ulubionego legowiska czy nawet ustąpić w kolejce do toalety :) Niejednokrotnie płakał "oddaj go" aż w końcu nadeszła chwila kiedy przestali się bawić nie na żarty i furczeć.  Może już niedługo będą przyjaciółmi .... 
Różnice między nimi są ogromne zarówno w charakterze jak i wyglądzie ale o tym w osobnym poście. Z radością patrzy się jak myją sobie pyszczki, przytulają się i w zabawie roznoszą cały dom. Pisząc tego posta leżą oboje w koszyku pod stołem. Jeszcze trochę i się do niego nie zmieszczą .....  

5 comments:

  1. Piękne zdjęcia, a i kociak cudny :-)

    ReplyDelete
  2. Zaraz, ja tu widzę tego samego kotka czy dwa różne? :D Jakby nie było oba są cudowne, nie mogę oderwać oczu.:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To ten sam przytulak i rozrabiaka w jednym :)

      Delete
  3. Anonymous1/12/14 19:29

    Świetny kot!! Musisz mieć teraz w domu wesoło ;)

    ReplyDelete
  4. Fantastyczny kociak

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...