24.11.13

believe in your beauty!

Po raz pierwszy bloguję z nowego domu, siedzę na betonie i zbieram myśli, które są porozrzucane niczym wszystkie moje ubrania w workach spoczywające w pokoju przeznaczonym na biuro. Udało nam się dowlec ostatni karton, ze łzami w oczach żegnałam domek z czerwonymi drzwiami i zaprzyjaźnioną sąsiadkę. Teraz czas na urządzenie nowego gniazda. Modlę się aby do świąt mieć choć kawałek przyzwoitej kuchni, salonu i sypialni....

Tymczasem chciałam się z Wami podzielić zdjęciami, które zrobiłam miesiąc temu. Kocham jesienny krajobraz, a Ola znakomicie wtopiła się w jego klimat. Przemyślałyśmy kilka stylizacji, zapakowałyśmy walizkę i ruszyłyśmy w pola... Uwielbiam chwile, kiedy stoję z drugiej strony aparatu i łapię "tę" magiczna chwilę....
Koniecznie zobaczcie filmik, który tym razem oddaje dużo więcej niż fotografie!




14.11.13

You are just a number!

Sezon jesienno zimowy zawsze naraża nas na wszelkiego rodzaju grypy, przeziębienia, anginy czy inne podobne choróbska. Mądrzy twierdzą, że jeśli prowadzisz zdrowy tryb życia, świetnie się odżywiasz to masz wspaniałą odporność i nic Cię nie złapie! Wydaje mi się, że to tylko i wyłącznie sucha praktyka, bo wcześniej czy później każdy z nas polega złapany przez jednego czy drugiego wirusa. 
Lekarze i nasz zdrowy rozsądek nakazuje nam zostać w ciepłym łóżku, wygrzać się, wypocić i w spokoju pożegnać zarazki. Mało jednak kto w dzisiejszym świecie może pozwolić sobie na taki luksus. Boimy się utraty stanowiska, bo przecież szef każdego tygodnia powtarza, że jest milion takich jak ja. Nad głową wisi rodzina do wyżywienia, kredyt do spłacenia, lub ścieżka kariery jaką sobie wytyczyliśmy. Na drugiej szali za to gorączka, mroczki przed oczami, kaszel do utraty przytomności i piekące gardło nie pozwalające przełknąć nawet własnych myśli.
Nie wiem którą opcję zazwyczaj wybieracie ale wiem, że każda z nich jest groźna. Koledzy patrzyą spod byka na osobę idącą na zwolnienie, obgadują i narzekają, że mają przez to o tonę więcej pracy  ale..... gdy to ich zaboli główka czy paluszek L4 należy się jak słoniowi trąba! 
Zawsze miałam tego typu dylematy, pracować czy się leczyć. Za młodu wybierałam tą pierwszą opcję płacąc później surowe kary i próbując ratować zdrowie. Dziś za każdym razem biję się w myślach......

Po raz kolejny widzę, że jesteśmy tylko pionkiem w grze. Nie ja - to inny. Niezależnie czy jesz chleb za służbę korporacji czy rodzinnej firmie. Wszyscy jesteśmy łatwo wymienialni i pamiętajcie - nie ma ludzi niezastąpionych. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy, bądź równie dobry aby odwalić czarną robotę. Pracodawca nie zatrudnił Was przecież po to aby płacić chorobowe, zapominając, że on też jest tylko kruchym człowiekiem w tej całej szalonej maszynie napędzanej przez zysk.

A jakie jest Twoje zdanie Drogi Czytelniku? Wypacasz w łóżku czy wykrztuszasz na współpracownika?

10.11.13

Wake Me Up When It's Wll Over!!!!

Pomału zaczyna opuszczać mnie mój nabyty optymizm. Euforia przeprowadzki przeradza  się chwilami w małą panikę i bezradność. Oczami wyobraźni widzę nas w wigilijny wieczór siedzących w salonie, na betonie wśród pudeł i narzędzi. Odgrzewamy uszka w mikrofalówce i zalewamy barszczyk z torebki w patio służącym za kuchnię...

Co ja bredzę! To chyba przez tą gorączkę, której nie mogę pożegnać od dwóch tygodni! Mam nadzieję, że nie będzie aż tak tragicznie :) Jednakże choroby jakie nas dopadają i przeciwności losu odbierają mi całą pozytywną energię.

Opatuliłam się dziś różowym szalem (wow nawet mi do twarzy w tym żarówiastym odcieniu), wdziałam niezawodny polar w kolorze nadziei i zaczęłam pakować kolejne kartony. Zanim napiszę co w nich jest dodam, że do UK przywieźliśmy cały "ruchomy" dorobek naszego życia. Mam tutaj tuziny albumów z dzieciństwa, trzydziestoletnie (pamiątkowe) pudełko po butach, "dobra" zakupione za pierwszą wypłatę i inne osobiste perełki. Pięć lat w UK (a szczególnie tanie car boots sale) pozwoliło mi  z łatwością zwiększyć moje zbiory. Chwytam się za głowę opisując kolejne pudło "ramki", "świece", "wazony", "przybory do szycia" itd... Pocieszam się, że na nowym metrażu wszystko wkomponuje się i zginie w przestrzeni :) Ale to nastąpi chyba w okolicach maja przyszłego roku...

Przede mną jeszcze dużo wyzwań. Jednym z nich będzie ograniczenie mojej garderoby do połowy, aby z dwóch szaf (jego i mojej) stworzyć jedną! Prawdę mówiąc nie mogę doczekać się tej selekcji!
Tymczasem publikuję ostatnie "zapasowe" zdjęcia i biegnę niczym świstak zawijać moje skarby w stare gazety nie zważając na połamane paznokcie i stan podgorączkowy! W końcu to moment na który tak długo czekałam!!!!!

boots - Ecco, sweater - M&S (sh), bag - Zara, skirt - Zara, shirt - Stradivarius

3.11.13

I Am Moving To My Dream House

Pewnie niewiele z Was pamięta (hm...a  zapewne nikt) jak pisałam w grudniu  zeszłego roku o swoim nowym marzeniu... Postawiłam sobie kolejny cel i deadline do kolejnych świąt. Identyczne życzenie wypowiedziałam w 2007 roku.... Pakowałam ozdoby choinkowe do kartonowych pudeł i w myślach powtórzyłam to samo zaklęcie "Za rok będę ubierała choinkę w nowym domu"! Kilka osób pukało się w czoło, bo inne plany zupełnie wykluczały realizację tego marzenia. Jednakże ja w głębi serca wierzyłam, że się spełni, nie mogło być inaczej!

Dziś mogę Wam powiedzieć, że wszystko ułożyło się po mojej myśli! Nie było łatwo, ale się udało! Jestem w trakcie mojej piętnastej przeprowadzki (jeśli nie straciłam rachuby w liczeniu) i dlatego przestałam się tak często pojawiać na blogu. Najpierw skakałam z radości (nawet w korku), potem rozpoczęłam planowanie nowego wystroju.... i tak zostało do dziś! Na Pinterest szukam inspiracji, a na YouTube uczę się jak wykonać podstawowe prace remontowe. Nie boję się wiertarki, wkrętarki, zaprawy gipsowej czy wałka. Wymyśliłam dość prosty choć pracochłonny image. Jeśli będzie trzeba to nawet nauczę się kłaść kafelki i jestem głęboko przekonana, że zrobię to perfekcyjnie!

Nie mogę się doczekać aż wszystko będzie wyglądało tak jak to sobie wymarzyłam. Fakt, czasem zmieniam zdanie kilkukrotnie, ale najważniejsze jest to, że zgadzam się z moim partnerem co do każdej małej pierdołki. Odkryłam nawet, że on odróżnia kolor malinowy od czerwonego, dopytuje się gdzie będzie wisiało lustro i razem ze mną planuje już zasadzenie krzewów w ogrodzie. Mimo, iż cały czas działam pod wpływem adrenaliny, coraz częściej bywa że padam na pysk z wykończenia. Chyba  tylko bagaż doświadczeń remontowych pomaga nam w ogarnięciu tego całego zamieszania. Muszę przyznać, że lubię tą całą gonitwę. Wykazuję się wiedzą techniczną w sklepach budowlanych tak, że obsługa nie dowierza że znam się na męskich tematach :) Musiałam opanować nowe słownictwo co także wzbogaciło mój angielski :) Po kompletnym remoncie mojego mieszkania, dorastaniu na budowie i uczestniczeniu w kilku gruntownych remontach nic nie jest mnie już w stanie zaskoczyć.

Moda i wszelkie kobiece błyskotki zeszły w tym momencie na najdalszy plan. Ubieram to co mi wpadnie w rękę, biegnę do pracy a potem pakuje pudła w starym wyciągniętym swetrze. Zawsze się zastanawiałam dlaczego osoby, które wkładają całe serce (i życie) w urządzenie "domu marzeń" zapominają o wizerunku samych siebie. Teraz ich trochę rozumiem, mam jednak nadzieję, że będzie to tylko okres przejściowy! Nie w głowie mi szukanie nowej parki czy swetra, wypatruje za to nowych mebli, zasłon i dywanu. Urządzanie nowego domu pochłonęło mnie na całego!!! Ale od pięciu lat siedziałam w jednym miejscu, czas więc na zmiany i zaczęcie nowego etapu życia w nowym miejscu!! Mam nadzieję, że niedługo będę mogła podzielić się z Wami choć kawałkiem tego szczęścia, tymczasem przedstawiam Wam moje inspiracje :)

Żegnam mój maleńki domek z czerwonymi drzwiami......
A  oto moje inspiracje.....


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...