27.6.13

ZENIT

Kolejne 36 klatek z Zenita wywołane!  Nie mogę się napatrzeć na efekty! Żałuję teraz, że nie sięgałam po niego częściej :( Zawsze jednak mam tą samą wymówkę - za ciężki! Zazwyczaj mam przy sobie cyfrówkę z dwoma obiektywami co daje kilka kilogramów, do tego torebkę i ... na biednego Zenitka nie ma już miejsca. Obiecuję jednak, że zabiorę go w środę do Wrocławia i zrobię tam kliszę, lub nawet dwie!
Efekty kolorystyczne, ziarno i kontrast jaki daje to stare cacko oczarowuje mnie za każdym razem.  Aby osiągnąć taki efekt w Photoshopie, trzeba się nieźle namęczyć! A tutaj jest tylko przyjemność pstrykania i oglądania, bez zbędnych poprawek! Moja przygoda z fotografowaniem zaczęła się od Zenita i śmiało mogę powiedzieć, że ta miłość nadal trwa! 
Mam nadzieję, że i Wam spodobają się poniższe kadry :) 


23.6.13

Zakupowo

Dopiero dziś udało mi się wgrać filmik, który nagrałam w zeszłym tygodniu. Mam nadzieję, że spodbają się Wam zakupy :)


Dajcie proszę znać, czy nagrywać haul z łupami z wyprzedaży, potykam się o reklamówki w przedpokoju :) Także zanim się rozmyślę...

17.6.13

Pięć Faktów O Mnie

Czasami trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Wiem, boli ale po co ją chować po kątach skoro i tak prędzej czy później wyjdzie na jaw.

1. Lata w UK już nie będzie, więc nie marudź więcej dziewczyno, że praktycznie codziennie nosisz szalik, sweter i kurtkę. Przyzwyczaj się. Schowaj sandały głębiej, nie rycz!

2. Przyznaj się publicznie, że na twojej liście zakupów widnieje papier ścierny (grubości 350!), lakier jachtowy i porporina. Craft zawładnął Twoim hobby.

3. Już nie dumasz przy szafie. Dumasz na osobności. Ona przeczuwa, że twój styl ZNÓW się zmienia. Jednakże kiedy to od Ciebie usłyszy, zareaguje tak jak On "Nie pierdol!".

4. Pogódź się z tym, że znów stajesz się "blondynką", i to zupełnie jasną. Nie wypatruj pojedyńczych siwielców, niedługo i tak stracisz rachubę w ich liczeniu!

5. Malowanie paznokci nie jest dla Ciebie. Nowiusieńkie spodnie coś o tym wiedzą. Plamy ciężko zmyć? One już raczej nie zejdą (chyba, że mi poradzicie co zrobić!)
cardigan - Primark, jeans - Topshop, shoes - Topshop, bag - Next, tee- Zara Man, necklace - New Look



13.6.13

A Decade Ago


W pędzie dzisiejszego dnia rzadko kiedy znajdujemy czas na chwilę zadumy i spojrzenia wstecz. Czas płynie, a my tylko planujemy przyszłość. Ostatnio (oczywiście przez przypadek) uświadomiłam sobie, że rok 2013 jest dla mnie swego rodzaju wyjątkowy. To właśnie dokładnie 10 lat temu wydarzyło się kilka istotnych rzeczy, na które długo czekałam, bądź kompletnie mnie zaskoczyły.

W 2003 roku ukończyłam pierwszą wyższą uczelnię i z dumą odebrałam dyplom. Orzesz, do dziś pamiętam tę radość :) Studia nie należały do najłatwiejszych, ale życie "studenckie" zapamiętam na zawsze! "Dorosła beztroska" to jeden z najpiękniejszych etapów w życiu. Imprezy do rana (najczęściej w Kogucie), włóczenie się bez celu, koncerty (na wyspie Słodowej), zloty i ogólna samowolka. Ach...  mówili mi, że mam korzystać bo te czasy już nie wrócą :) Ale wspomnienia zostają :) Studia dzienne dają zupełnie inny klimat niż zaoczne! Dzięki Bogu mogłam tego zasmakować :)

Dyplom w ręce, czyli??? Czas znaleźć poważną pracę. Nie liczę tych na umowę zlecenie, bo pracowałam w każde wakacje. Pamiętam, że CV wysyłałam listem, a ogłoszeń szukałam w Gazecie Wyborczej w dodatku Praca, który pojawiał się raz w tygodniu. Wierzyć mi się nie chce patrząc jak technika poszła do przodu... W takim tempie wymarzona posada musiała więc poczekać na mnie kilka miesięcy. Ostatecznie jeszcze w 2003 roku objęłam pierwsze poważne stanowisko w jednej z większych korporacji w Polsce. Uważałam to za osiągnięcie (ba, nadal uważam :). Aby nie spocząć na laurach, zapisałam się na kolejne studia. Poznałam dziewczynę z którą do dziś wiszę godzinami na telefonie :) Jeszcze nie opiłyśmy "okrągłej znajomości", ale myślę, że październik będzie najlepszym miesiącem na jej świętowanie. 

W styczniu tego roku obchodziłam kolejne dziesięciolecie - zasiadania "za kółkiem". Pamiętam egzamin jakby to było wczoraj! Niesamowity stres, śliskie drogi, zmierzch i śnieg z deszczem. Egzaminator robił ze mnie książkową blondynkę naśmiewając się z mojego nazwiska (choć według mnie nie ma się jak do niego doczepić :) - jest piękne!) i wmawiając mi, że lata na studiach dzieli się na klasy... (no comment). Potem krzyczał, że mam się pchać pod tramwaj, nazwał mnie nieodpowiedzialną, wyklął... aby na końcu stwierdzić, że jednak potrafię jeździć i wpisać w rubrykę - TAK. Zdałam za pierwszym razem, ale jakbyście zobaczyli moją minę jak wyszłam z samochodu, wyglądałam jakbym oblała po raz piętnasty. Ambitni zawsze mają pod górkę, ręczny im się zacina :)

Dziesięć lat temu straciłam na zawsze kogoś, kto był dla mnie bardzo ważny, mimo iż może czasem tego nie dostrzegałam. Nie zdążyliśmy powiedzieć sobie wielu rzeczy, miliona wyjaśnić, spojrzeć po raz kolejny wstecz i powspominać te dobre chwile. Śmierć przychodzi zazwyczaj nieoczekiwanie, zawsze brakuje czasu na nadrobienie zaległości. Cieszmy się więc z każdego dnia i wybaczajmy najbliższym, nikt nie jest idealny! Okazujmy miłość i poświęcajmy im czas, nie ma na świecie niczego cenniejszego niż oni! 

jumper - Topshop, trousers - Primark


8.6.13

Ulubione kosmetyki ostatnich miesięcy

Zapraszam Was dziś na pogawędkę o kosmetykach.



Z chęcią poznam Wasze faworyty ostatnich miesięcy :) 
Podzielcie się nimi w komentarzach.


2.6.13

Shrewsbury - śladami Darwina

Zapraszam Was dziś na krótką wycieczkę do Shrewsbury. Moja koleżanka Laura, która mieszka tam od urodzenia, zawsze wypowiadała się o tym miejscu w samych superlatywach. Jak dotąd byłam tam tylko w nocnych pubach, i ... nie oszukujmy się, nie zdołałam mieć jakiegokolwiek zdania o tym miasteczku. Jednakże kiedy prognoza pogody przewiduje 20 stopni (czyli upał!) nadarzyła się wyśmietnita okazja aby powrócić do Shrewsbury za dnia :) 
Shrewsbury  oczarowało mnie. Myślałam, że nic nie wygryzie Chester z mojego serca, a ta mieścinka jest do tego zdolna! Wąskie, kręte uliczki, przepiękne dziedzińce (w centrum miasta!) i nietuzinkowe domy powodują, że można się w nim zakochać. Na dodatek znalazłam kilkanaście sklepów (na szczęście były zamknięte - niedziela) z shabby chic wyposażeniem mieszkania! Wpatrywałam się przez okna wystawowe i w głębi ducha dziękowałam Bogu, że nie mogę wejść do środka!
Jeszcze dobrze nie zaparkowaliśmy samochodu, a ja już chciałam robić zdjęcia! Zachwycał mnie prawie każdy budynek. Potem żałowałam, że nie zabrałam ze sobą Zenita, bo dla takich widoków warto popstrykać analogiem! Miałam trudności z wybraniem kilkunastu zdjęć na bloga :) Mam nadzieję, że i Wam się podobają :)
W centrum miasta umieszczony jest pomnik Darwina (bo to właśnie tutaj urodził się ten angielski przyrodnik) oraz zamek (zapraszam na video umieszczone na dole posta aby zobaczyć te dwa godne uwagi obiekty). 
Piesza wycieczka z milionami przystanków (kawa, lody, piknik na brzegu rzeki, zdjęcie, film, zdjęcie, kawa....) trwała co najmniej 8 godzin. Spędziłam bardzo miły czas i z pewnością jeszcze nie raz tam zagoszczę (ale kiedy sklepy będą otwarte :) 
Mogłabym mieszkać w takim miejscu,  gdyby tylko gwarantowano taką samą pogodę! 
sunglasses - Genchy, dress - River Island, bag - Zara, necklace - Forever 21


Zapraszam jeszcze na ruchome obrazki :) 
Całuję
POLA
:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...