14.11.13

You are just a number!

Sezon jesienno zimowy zawsze naraża nas na wszelkiego rodzaju grypy, przeziębienia, anginy czy inne podobne choróbska. Mądrzy twierdzą, że jeśli prowadzisz zdrowy tryb życia, świetnie się odżywiasz to masz wspaniałą odporność i nic Cię nie złapie! Wydaje mi się, że to tylko i wyłącznie sucha praktyka, bo wcześniej czy później każdy z nas polega złapany przez jednego czy drugiego wirusa. 
Lekarze i nasz zdrowy rozsądek nakazuje nam zostać w ciepłym łóżku, wygrzać się, wypocić i w spokoju pożegnać zarazki. Mało jednak kto w dzisiejszym świecie może pozwolić sobie na taki luksus. Boimy się utraty stanowiska, bo przecież szef każdego tygodnia powtarza, że jest milion takich jak ja. Nad głową wisi rodzina do wyżywienia, kredyt do spłacenia, lub ścieżka kariery jaką sobie wytyczyliśmy. Na drugiej szali za to gorączka, mroczki przed oczami, kaszel do utraty przytomności i piekące gardło nie pozwalające przełknąć nawet własnych myśli.
Nie wiem którą opcję zazwyczaj wybieracie ale wiem, że każda z nich jest groźna. Koledzy patrzyą spod byka na osobę idącą na zwolnienie, obgadują i narzekają, że mają przez to o tonę więcej pracy  ale..... gdy to ich zaboli główka czy paluszek L4 należy się jak słoniowi trąba! 
Zawsze miałam tego typu dylematy, pracować czy się leczyć. Za młodu wybierałam tą pierwszą opcję płacąc później surowe kary i próbując ratować zdrowie. Dziś za każdym razem biję się w myślach......

Po raz kolejny widzę, że jesteśmy tylko pionkiem w grze. Nie ja - to inny. Niezależnie czy jesz chleb za służbę korporacji czy rodzinnej firmie. Wszyscy jesteśmy łatwo wymienialni i pamiętajcie - nie ma ludzi niezastąpionych. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy, bądź równie dobry aby odwalić czarną robotę. Pracodawca nie zatrudnił Was przecież po to aby płacić chorobowe, zapominając, że on też jest tylko kruchym człowiekiem w tej całej szalonej maszynie napędzanej przez zysk.

A jakie jest Twoje zdanie Drogi Czytelniku? Wypacasz w łóżku czy wykrztuszasz na współpracownika?

13 comments:

  1. Przez ponad 10 lat pracy nie byłam na L4 :) - jedynie przed urodzeniem dziecka ostatni miesiąc. Jak jestem max chora to biorę urlop. Nie zapominajmy o premiach za nie chorowanie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. gorzej jak zwykłą grypa przerodzi się w coś gorszego np w zapalenie miesnia sercowego..i kto wtedy da premię?ktora premia wtedy pomoże?

      Delete
  2. Ja sie tak powypacalam, ze sama zrezegnowalam po takich potach z osmiotelniej posadki:-))..nie ma ludzi nie zastapionych ale i miejsc pracy takze...Stawiac zawsze siebie zdrowym na pierwszym miejscu Basta:-)).....

    ReplyDelete
  3. u mnie zdrowie zawsze na pierwszym miejscu.

    ReplyDelete
  4. powiem tak zawsze byłam typem pracować za wszelką cenę i to największ agłupota świata trzeba dbać o siebie, bo kto zadba o ciebie jak nie ty sam??? trzeba korzystać z tergo co nam dane, bo nam nigdy się nie folguje :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz rację Monika. Niestety presja ze strony pracodawcy jest w dzisiejszych czasach PRZEOKROPNA!

      Delete
    2. dokładnie, mówią że nie ty to kto inny a trzeba im pokazać,że sie myśli tak samo w drugą stronę :)

      Delete
  5. Ja zdecydowanie wypacam w łóżku :)

    ReplyDelete
  6. hm... w mojej 4letniej "karierze zawodowej" byłam na L4 1 raz- żadne przeziębienie ale niemoc w skręcaniu szyi;P mojej oczywiście- nie uczniów;P z byle katarem i kaszlem nie latam do lekarzy ale przyznaję bez bicia- w grudniu mam termin porodu i od września jestem na zwolnieniu- i to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu;P

    ReplyDelete
  7. Mam grypę, chciałoby się poleżeć ale.... jeśli ja dzisiaj nie zrobię swojej roboty to jutro koledzy nie będą mieli frontu robót, pojutrze kontrahent nie dostanie swojego zamówienia, za tydzień nikt nie zapłaci a za dwa nie będzie na wynagrodzenia.
    Jestem jedna i to w dodatku ten niewdzięczny, mało empatyczny pracodawca.
    No cóż, takie jest życie :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...