9.10.13

5 lat w UK

Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że kilkanaście dni temu minęło dokładnie 5 lat odkąd jestem w Anglii. Teraz powinnam dodać, że przeleciało jakbym przyleciała wczoraj. Nie, nie było tak kolorowo. 

Zostałam rzucona na głęboką wodę, na własne życzenie oczywiście. Nikt z moich znajomych nigdy nie podejrzewałby, że wyjadę z kraju. Nie potrzebowałam nowej pracy, bo moja była zajebista pod każdym względem! Pracowałam w wyuczonym zawodzie i czułam się spełniona zawodowo. Kupiłam  mieszkanie w centrum Wrocławia i uważałam to miasto za miejsce w którym dożyję osiemdziesiątki. 
Serce jednak nie sługa. Podjęłam ryzyko. Nie pierwsze i nie ostatnie w moim życiu. 

W liceum i na studiach zawsze miałam język niemiecki, którego przyznaję nienawidziłam. Nie wiem czy sprawiało to podejście mojego nauczyciela, czy wynikało to z mojego beztalencia do nauki języków. Przyznam, że był to najgorszy przedmiot w liceum. Zdarzało mi się podkraść babci tabletki i łyknąć coś na uspokojenie przed czterdziestopięcio minutowym koszmarem. Inne koleżanki modliły się, a co bardziej tchórzliwi chodzili na wagary. A angielski ? Podstawy przerobiłam na jakiś dodatkowych kursach, miało się to jednak nijak do rzeczywistości. Jako osoba dążąca do perfekcji we wszystkim co robi mogę śmiało powiedzieć, że nie umiałam nic! 

To było pięć burzliwych lat. Pięknych, ale niesamowicie ciężkich. Pierwsze dwa zaliczam do horroru. Znalezienie pracy było bardzo ciężkie. Nie gardziłam nigdy żadnym stanowiskiem i traktowałam to jako zdobycie kolejnego doświadczenia niezależnie jakiej dziedziny dotyczyła nowa posada. Przez te wszystkie lata podejmowałam się różnych rzeczy. Jednakże wciąż marzyłam o tym co robiłam w Polsce. Ta myśl towarzyszyła mi każdego dnia. Śniłam o mojej starej pracy i nie potrafiłam rozwinąć skrzydeł w UK. Postanowiłam spróbować zbudować to na nowo. Polska niestety mnie rozczarowała. Przeszłam 15 rozmów kwalifikacyjnych, z czego zaoferowano mi 10 stanowisk nie spełniających moich kryteriów. Na szczęście znalazł się jeden pracodawca, który z łatwością zaakceptował moje warunki. Nie umiałam się odnaleźć we Wrocławiu. Jako uparciuch wytrzymałam 8 miesięcy, mam jednak czyste sumienie!

Wróciłam do Anglii, wiedząc, że tym razem stoję tutaj dwoma nogami. Zaczęłam od nowa.  Widziałam wszystko przez różowe okulary. Pokonywałam kolejne kilometry krętej drogi, aby dziś powiedzieć, że jestem tutaj szczęśliwa. 

Drugiego września dostałam wymarzoną pracę o której marzyłam od pięciu lat. Mój trud i wysiłek nie poszedł na marne! Od tamtej chwili wracam z uśmiechem na ustach każdego dnia i kocham to co robię! Nareszcie pracuję  z powrotem w zawodzie! 
Wiedziałam, że taki czas kiedyś nastąpi, mimo iż najbliżsi w to wątpili. Najważniejsze mieć plan i do niego dążyć. Ten nie był łatwy, ale udało się! Teraz ruszyłam ze spełnieniem kolejnego marzenia! Dead line wypada w grudniu, także oczekuję, że już niedługo będę skakać pod sufit z radości!

Dziś kiedy ląduję na Angielskiej ziemi czuję się jak w domu. Fakt, zawsze będą różnice pomiędzy tym co noszę w sercu od dzieciństwa,  a rzeczywistością, jednakże to ta kraina czyni mnie bardziej szczęśliwą!
A jaka jest Wasza historia emigracji? Z chęcią poczytam w komentarzach!

Życzę Wam wiary w to co chcecie osiągnąć, no wszystko jest możliwe. Potrzebny jest tylko wór wiary, masa pracy i optymizm! Uda się! Ja w to wierzę! Uwierz i TY!

 
coat - Vero Moda, trousers, shirt - Primark, bag - Zara, shoes - Topshop, sunglasses - Givenchy

20 comments:

  1. piękna koszula :)

    ReplyDelete
  2. ale Ty masz śliczne włosy! :) torebka mi się strasznie podoba <3

    ReplyDelete
  3. na palcach jednej ręki mogłabym wymienić blogi do których tak chętnie wracam...
    czekam już na kolejny post :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję!!! Bardzo bardzo mi miło z tego powodu :)

      Delete
  4. Cieszę się ogromnie, że dostałaś wymarzoną pracę! Juz Ci chyba kiedyś pisałam, że od 97 do 07 mieszkałam w Londynie, potem wróciłam do Pl. Za miesiąc znowu wracam do Uk, tym razem Birmingham. T,ak jak i Ciebie Polska mocno mnie rozczarowała;(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Birmingham to niedaleko mnie :) Życzę powodzenia!!!!

      Delete
  5. ja niedługo chcę rozpocząć swoją nową drogę życia za granicą.....dajesz nadzieje :)

    ReplyDelete
  6. Gratulacje! To musiało być piękne uczucie, gdy po pięciu latach udało Ci się znaleźć tę wymarzoną pracę w UK! Ja też do takiej dążę, małymi kroczkami, bo jestem 'świeżakiem' dopiero po studiach i mam nadzieję, że mi się uda. :)

    ReplyDelete
  7. cudownie:) Życzę powodzenia w tym wielkim świecie:)

    ReplyDelete
  8. cieszę się, że jesteś teraz zadowolona :) piękne zdjęcia :)

    ReplyDelete
  9. A w jaki sposób nauczyłaś się angielskiego? chodziłaś na jakiś kurs, czy może sama w domu? Fajnie, że piszesz częściej, lubię Twój blog :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, chodziłam do różnych szkół.

      Delete
  10. uchyl Polu rąbek tajemnicy:) tak długo czytam Twój blog a nie wiem nadal jaka jest ta Twoja wymarzona praca?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przepraszam, ale chciałabym zostawić trochę prywatności.

      Delete
  11. możesz zdradzić jaki jest Twój zawód? ;)

    ReplyDelete
  12. ale Ty jestes dziewczęca:) alosc bardzo przyjemna dla oka :) lubie osobiscie takie polaczenia :)

    ReplyDelete
  13. no niestety ja jestem dopiero na początku tej drogi...za kilka dni będzie za mną zaledwie, a może aż rok na emigracji. Nie był to łatwy rok bo wszystko mi się przewróciło do góry nogami. ..i chyba jestem w takim punkcie, że żal mi tego co zostawiłam w Polsce, a z drugiej strony doceniam to co mnie tutaj spotyka, mimo że nie mam jeszcze wymarzonej pracy i z językiem też nie jest łatwo. Twój post napawa optymizmem:)

    ReplyDelete
  14. Mi wlasnie wybilo 6 lat i musze powiedziec, ze jestem szczesciara, bo nie przezylam tutaj zadnych horrorow. Poczatki mialam latwiejsze, chociaz wyjechalam kompletnie sama, ale przynajmniej mialam od razu prace ze staruszkami, ktora na dodatek lubilam. Z jezykiem nie mialam problemow, chociaz angielskiego uczylam sie tylko w szkole. Zmiany pracy tez poszly gladko, bo po roku zostalam koordynatorem centrum edukacyjnego, a potem przenioslam sie na uniwersytet. Poza tym dorobilam sie meza i 2 dzieci :) Tesknie za Polska, ale tutaj jest teraz moj dom.

    ReplyDelete
  15. przepiękne zdjęcia, cudowna stylizacja :) bluzeczka z kołnierzykiem - ideał :)) pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  16. Anonymous3/11/13 18:48

    Słodka emigracja :-) Ja wyjechałam za pracą i z chęcią bym tutaj została, ale mąż upiera się żeby wrócić więc żyjemy przez to na walizkach. A to już niedługo 2 lata będą. Z językiem trochę trudniej bo u nas węgierski. Na emigracji dorobiłam się dziecka i teraz siedzę na macierzyńskim rozkoszując się każdą chwilą. Chociaż nie ukrywam, że marzę o dobrej pracy.

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...