30.8.13

Włoski RAJ w deszczowej Anglii

Sposób na spędzenie pięknego letniego weekendu (czytaj: gdy świeci słońce) w Anglii mam tylko jeden - Walia! Kocham naturę coraz bardziej dlatego wypad w tamtejsze strony zawsze powoduje u mnie ogromny uśmiech. Trzygodzinna wyprawa w jedną stronę czasem ochładza moje emocje, ale tym razem nawet niewypieczony placek nie zdołał popsuć mojego humoru. Przygotowania zaczęliśmy tak jak zawsze. W związku z tym, że akurat gościła u mnie mama było jeszcze gwarniej i bardziej rodzinnie. Koszyki wypchane po brzegi prowiantem, parawan, koce i garderoba na przebranie. Nadmorskiej pogodzie nigdy nie można ufać, tym bardziej, że wyjeżdżamy o bladym świcie a wracamy po północy. Wszystko gotowe, a cel wyprawy? Praktycznie do ostatniej chwili był trzymany przez mojego partnera w tajemnicy. Dzień zapowiadał się długi i pełen wrażeń. Mijaliśmy przepiękne góry z milionem pasących się owiec i rozległymi jeziorami. Mama wciąż nie wiedziała dokąd zmierzamy, ja zaczęłam się domyślać. Portmeirion - czyli wioseczka w  Gwynedd stylizowana na włoski styl.
Od samego wejścia każdy budynek zapierał mi dech w piersiach. Czułam się jakbym była na wakacjach we Włoszech czy Francji. Do tego słońce niesamowicie przygrzewało i zaczęłam mieć wątpliwości gdzie tak naprawdę jestem. Zdjęcia poukładałam według kolejności ich powstania, także możecie wybrać się w tą podróż razem ze mną. Nawet budynek z toaletami był tak malowniczy, że mój aparat sam rwał się do naciskania na spust. Pięć minut po przekroczeniu bramki ze słoną opłatą za wstęp, zgubiliśmy się. Tomasz pobiegł za przewodnikiem, mama za przewodnikiem serca a mnie prowadził instynkt fotografa. Nikt nie spieszył się aby odnaleźć resztę załogi. Bycie sam na sam w takim miejscu jest naprawdę przepięknym przeżyciem. Gdy słońce i spacer zmęczył mnie, zaczęłam szukać zagubionych turystów.
Portmeirion jest bardzo popularnym miejscem w północnej Walii.  Wioska została w całości  zaprojektowana  przez Clough Williams-Ellis w latach 1925-1975. Portmeirion służył jako plan zdjęciowy w wielu filmach i programach telewizyjnych. Praktycznie wszystkie budynki są hotelami w których można poczuć śródziemnomorską atmosferę. Napotkamy także kilka restauracji i kafejek. Ogólnie można rzec, że panuje tam cisza i spokój. Zabranie ze sobą kosza piknikowego i ton dobrej książki jest zdecydowanie dobrym pomysłem.
Wyjazd z tego "włoskiego" raju nie był łatwy, dlatego też w kolejnym poście zobaczycie dalszą część tej posiadłości. Będzie też mała niespodzianka :) Na koniec napiszę też opinię, czy wróciłabym tam ponownie i czy warto wpisać to miejsce na listę obowiązkowych atrakcji w Walii. Zapraszam więc na kolejnego posta w którym objawię swoje oblicze, które niesamowicie wtopiło się w ten klimat.


4 comments:

  1. Wspaniała wirtualna wycieczka! Z niecierpliwością będę wypatrywać drugiej odsłony!

    Pozdrawiam!

    Ola Smola

    ReplyDelete
  2. pieknie! juz tyle osob polecalo mi odwiedzenie Walii, koniecznie musze sie zebrac i wybrac! :)

    ReplyDelete
  3. ojej jak tam bajecznie i kolorowo! chciałoby się odwiedzić :)
    mrsvain.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Przepiękne zdjęcia, bardzo malownicze miejsce. Tylko trochę brakuje mi Ciebie na tych zdjęciach, bo idealnie wpasowałabyś się w klimat :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...