7.1.13

Looking back on 2012 - June - December

Nie zwykłam robić postanowień noworocznych, ale w zeszłym roku mi się zdarzyło. Chciałam częściej pisać posty i notki na Facebooku. Patrząc na statystyki: opublikowałam 9 postów więcej i zdecydowanie często zaśmiecałam Wam ścianę na Fejsie :) Dziś 201 wpis na blogu! WOW!
Patrząc na moją skrupulatność, podejście do blogowania i czas wolny jakim dysponowałam to jestem z siebie dumna! W tym roku chciałabym nagrać więcej filmików, czas pokaże czy mi się uda.

Jak co roku (podsumowanie 2011 znajdziesz tutaj i tutaj) nadszedł czas na przypomnienie ostatnich 12 miesięcy. Spojrzenie wstecz i wyciągnięcie wniosków z bagażu doświadczeń (to już w domowym zaciszu!).

Czerwiec
Przełomowy miesiąc 2012 roku. Zmiany, rozstania, obawy, małe kłamstewka w dobrej wierze, niezapowiedziana niespodzianka, powitania, znów obawy i wór nadziei którym żywiłam się każdego ranka zamiast śniadania. Udało się! To najważniejsze.
Po raz kolejny w swoim życiu postawiłam wszystko na jedną kartę. Dreszcz emocji, czekanie na nieznane. Znacie to uczucie? Chyba podobne do hazardu, tyle że stawką jest nasza przyszłość. Nie polecam uzależnienia. 

Będąc we Wrocławiu udało mi się poznać przesympatyczną Natalię z którą wybrałam się na ART AROUND WŁODKOWICA & PIMP UP IV. Impreza nie przypadła nam do gustu, ale za to świetnie się bawiłyśmy we własnym towarzystie :)
więcej zdjęć tutaj
Zdjęcia z tego postu
Niezapomniany weekend spędzony u przewspaniałej Kasi, która ma zawsze najlepsze rady, potrafi przegonić najczarniejszą chandrę i godzinami opowiadać o swoich egzotycznych podróżach. Kochana dziękuję za te piękne chwile!!! I miss you, so much!!!
Podczas tych upalnych dni wybrałyśmy się na małą przejażdżkę gdzie powstały romantyczne i nostalgiczne zdjęcia Katarzyny: 
więcej fotografii z tej sesji tuatj
i moje
z tego posta
więcej tutaj

Pożegnalne spotkanie z niezastąpioną Karoliną i ostatnie zdjęcia z Wrocławia podczas tego zbyt długiego pobytu :)
more here

I inne ulubione ujęcia z tego miesiąca:

Lipiec
Angielskie lato podobało mi się bardziej niż Polskie (wiem, zawsze należę do mniejszości). Upały nie są dla mnie, duszę się, spowalniam i mam wrażenie, że padnie mi akumulatorek.  
Po raz drugi (pierwszy był na Wrocławskim runku) od ok 10 lat wsiadłam na rower (śmieszne uczucie!). Odziałam nawet istnie sportową odzież z wypchanymi leginsami w najczulszym miejscu, a potem zdziwiona byłam, że sprawiało mi to radość!  W tym roku musi być poprawka! Wieczorne przejażdżki nad kanałem są przepiękne! 

Lipiec zesłał na nas także jedną z najsmutniejszych wiadomości. Spędziliśmy dwa tygodnie w Polsce. 

more here

więcej zdjęć tutaj 

cały post tutaj

Tydzień spędziłam na wsi, jedząc świeże owoce i biegając boso po trawie. Podczas popołudniowych spacerów powstały jedne z moich ulubionych zdjęć minionego lata.
więcej zdjęć Królowej Pól tutaj

post z tymi zdjęciami znajdziecie tutaj

W lipcu spełniło się moje marzenie! W końcu mam kota! Wyczekiwanego latami (prawie jak dziecko :) wymarzonego i upragnionego!  Taki był maleńki jak go kupiliśmy: 

Sierpień
W tym roku nie wybraliśmy się na wakacje (pobytu w Polsce nigdy do nich nie zaliczamy bo one przypominają bardziej maratony niż odpoczynek). W związku z tym w każdy pogodny weekend staraliśmy się wybrać na mniejszą lub większą wycieczkę po Anglii. 
Całodzienny pobyt w Aberdyfi pozwolił nam oderwać się od codzienności i zapomnieć, że są na ziemi miejsca gdzie nie wieje piachem po oczach :) Szkoda tylko że nasi znajomi nie dojechali, we 4 pewnie opanowalibyśmy wiatrzysko :)
post z Aberdyfi do obejrzenia tutaj
Kolejny leniwy weekend spędziliśmy w moim ukochanym Trentham, który o tej porze roku zapiera dech w piersiach. Zresztą zobaczcie sami.
cały post z kwiatowego raju tutaj

Powracałam do dobrze mi znanych miejsc, ale zepchniętych do najdalszych pokładów przechowujących wspomnienia. Częściowo próbowałam wymazać je z pamięci, tymczasem stały się codziennością. Myślałam że to deja vu, tymczasem działo się to naprawdę. Na szczęście ucieczka była dość szybka.

 link do posta tutaj
więcej tutaj

Wrzesień
Na początku miesiąca miałam przyjemność zrobić sesję ciążową dla Karoliny i Lee :) Świetnie spędziłyśmy razem czas, uwielbiam fotografować pary od których miłość promienieje na kilometr! 

Zdarza się Wam wybrać do najbardziej popularnych czy znanych miejsc w Waszej okolicy dopiero wówczas kiedy odwiedzi Was ktoś z innego miasta (czy kraju)? Mieszkając we Wrocławiu (prze około 10 lat) Panoramę Racławicką widziałam tylko raz (oj dobra, może dwa) i to kiedy byłam dzieckiem, a na katedrę św. Jana Chrzciciela wdrapywałam się tylko wtedy kiedy miałam gości. Szkoda, że w codziennej biegninie nie możemy znaleźć czasu na podziwianie własnego miasta czy okolic.
Tak samo było z Shugborough, które nam się bardzo podoba ale zapomnieliśmy o nim aż do chwili gdy odwiedziła nas Magda z Marcinem :) 
cały post znajdziesz tutaj

post tutaj

więcej zdjęć tutaj

Październik
Dotychczas jeden z najbardziej wyczekiwanych miesięcy w roku. Obecnie mam do niego słabość ale wolę aby kalendarz pominął 24.10. Nawet jeśli dostanę górę prezentów i najpyszniejszy tort :) 
Aczkolwiek przyznaję, że tegoroczna kolacja urodzinowa była warta celebrowania :)
 
 

Poza spacerami  dużo "pichciałam", dekorowałam dom i "bawiłam" Teddiego :P 
 

Listopad
Zazwyczaj szary i bury. W tym roku udało mi się przechytrzyć jesienny stan depresyjny dzięki nowej pracy i najnowszej pasji jaką jest szycie. 

post tutaj 


post tutaj 


more here

Pojawiłam się też na chwilę we Wrocławiu aby oddać moje gniazdko w dobre ręce. Każdy powód jest przecież doby aby zjeść najlepszy na świecie rosół serwowany przez mamę!

Grudzień
W końcu dorwał mnie skalpel od którego uciekałam 8 miesięcy. O dziwo przeżyłam, a tak bardzo panikowałam (żartuje oczywiście - wiedziałam, że mnie wybudzą nawet jeśli miałoby to się wiązać z użyciem wiadra z lodowatą wodą)!
W nagrodę zabrano mnie na koncert Florence & The Machine - było bosko! (mimo, że niedomagałam :) 
Grudniowe spacery:
more here 
from here
Grudzień jak zwykle okazał się najpracowitszym miesiącem roku. Świąt praktycznie nie poczułam, ale za to teraz mam okazje trochę poleniuchować (byle nie za długo!).
Przed Sylwestrem powstało kilkanaście pięknych zdjęć, które wciąż czekają na obróbkę i publikację :) wiecie jak to ze mną jest... :) 

cd nastąpi.....

8 comments:

  1. bardzo klimatyczne zdjecia! wszystkie maja cos w sobie!

    ReplyDelete
  2. Świetne podsumowanie!

    ReplyDelete
  3. uwielbiam twoje posty <3

    ReplyDelete
  4. Piękne stylizacje, piękne zdjęcia! Jestem pod wrażeniem, i to wielkim!

    ReplyDelete
  5. piękne podsumowanie cudowne zdjęcia czym robione

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję. Canon 60D + Canon EF 50mm f 1.8 + Canon EFS 17-55mm f/2.8 IS USM

      Delete
  6. jak pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga to tak zbytnio nie wiedziałam co sądzić. Blog fajny, ale jakoś nie mogłam zdecydować czy lubię jego autorkę czy nie. Pozaglądałam tu częściej i stwierdzam, że Cię lubię ( o ile można tak powiedzieć o kimś kogo się "zna" tylko z czytania). Taka pozytywnie zakręcona wariatka jesteś :)
    pozdrawiam ciepło i już wiem, że będę tu zaglądać częściej :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...