27.11.12

Before I die...

Czy kiedykolwiek zastanawialoście się, co chcecie zrobić przed śmiercią? Nauka dowodzi, że człowiek jako jedyny na świecie ma świadomość bycia śmiertelnikiem. Jedni uznają to za dar, inni za przekleństwo. Na szczęście wyposażeni jesteśmy w filtr, który pozwala zapomnieć o tym na co dzień  i realizować wytyczone cele. Dzięki temu czerpiemy radość z życia i budzimy się z uśmiechem każdego ranka :)
Jednakże jest jeszcze jedna prawda, którą pewnie nie raz usłyszeliście od mamy czy dziadka - życie jest krótkie! Dziś mając na karku swoje lata, sama powtarzam sobie to zmuszające do działania zdanie. Będąc w Wolverhampton zobaczyłam ścianę wypisaną marzeniami. Dokończenie zdania "zanim umrę..." nie jest takie proste. Zmusza do zastanowienia i refleksji. Co chciałabym osiągnąć?
Odpowiedzi są przeróżne. Od prostych (pięknych) a trudnych do wykonania, po te prawie awykonalne - jak np. zbawienie świata!
Temat porwał mnie do refleksji. Być szczęśliwą, kochać, móc odwiedzić wiele zakątków świata....
A Wy? Co chcecie jeszcze zrobić przed śmiercią?

Boyfriend's jumper
Prawdę mówiąc, po raz pierwszy wypożyczyłam sobie coś z szafy mojego faceta. Nie liczą się przecież domowe dresy czy podkoszulki, w które wskakuję zawsze wtedy kiedy nie ma go w domu a najdzie mnie okrutna tęsknota. Nowy wzorzysty sweter upatrzyłam sobie już w sklepie i wiedziałam, że i ja będę w nim chodzić :) Uwaga, pomysł bardzo przypadł mi do gustu! A szafa boyfrienda jest tuż obok mojej .... :) A może pod choinką znajdzie kolejny jakże praktyczny sweterek :) 
hat - Reserved (seen here, here, here, here), parka - H&M (seen here, here, here), trousers - Topshop, shoes - Tk Maxx, scarf -  Zara Man, bag - Zara (seen hereherehere), jumper - his

20.11.12

Two weeks ago

Nadaję dziś z Polski, z samego centrum Mojego miasta. Załączam jednak angielskie wspomnienia, kawałki ulotnych momentów przyprószone szczęściem i innymi emocjami. Za tydzień dodam Wrocławskie fotografie, tymczasem pakując walizkę uświadomiłam sobie,  że powiedzenie "nigdy nie mów nigdy" warto wciągnąć na listę najbardziej przestrzeganych zasad. Każdy ma prawo do zmian poglądów, gustu i  ogólnej przemiany. Nawet Ci najbardziej uparci i zawzięci. Sztuka przyznania się do przemiany to tez duży krok. Wymagajacy odwagi i pochwały. Niech dodaje wiec wiary i chęci do dalszego odkrywania...



Teddy rośnie jak na drożdżach, niestety nie przypomina już małego puchatego kotka, a raczej dorosłego kocura. Szkoda tylko, że wciąż jest chory... Patrząc na te zdjęcia tęsknie za moim rozrabiakiem bez ochronnego kołnierza. Na szczęście pomału żegnamy kolejną chorobę, a Teddy opanował do perfekcji sztukę poruszania się w kołnierzu!

12.11.12

Autumn

Jesień jak zwykle przyszła niepostrzeżenie i w taki sam sposób pomału odchodzi... Moje ulubione kolory znikają i coraz częściej zawiewa mroźne powietrze.
Czas zabrać się za świąteczne przygotowania. Zrobiliście już listę prezentów? Moja już się realizuje. Uwielbiam przemyślane podarunki, przypatrzenie się potrzebom najbliższym wymaga trochę uwagi, ale za to gwarantuje radość z prezentu. W Anglii świąteczna gorączka trwa już od kilku tygodni. Zwiększony ruch w sklepach, pełne parkingi, kilometrowe kolejki do kasy odstraszają mnie przed zakupami w centrach handlowych. Czasem jednak je odwiedzam, ale nic nie kupuję. Przyglądam się ludziom. W sekrecie Wam powiem, że szczególnie facetom. Nie, nie podrywam tylko obserwuję :) Uwielbiam ich miny kiedy coś oglądają, kręcą głową, drapią się po brodzie i sięgają głęboko w pamięć aby tylko znaleźć odpowiedź czy dany przedmiot jest ładny czy nie. Chyba najbardziej mnie bawi kiedy coś przymierzają i oglądają się w lustrze. Są wtedy tacy słodcy, i męscy :) :) 
Kręcąc się między półkami i niechcący słyszę jak babcia namawia dziadka na różowy kocyk dla pieska, pani w rozmiarze XXL przekonuje męża że cardigan L leży na niej doskonale (dlaczego właśnie mnie wybrała na potwierdzenie swej decyzji??), dziewczyna przekonuje chłopaka, że właśnie takiej torebki szukała od 2 sezonów.... kocham takie zakupowe dyskusje i dylematy. 
Po takich scenach zazwyczaj wychodzę z pustą ręką, bo nie potrafię skupić się na tym po co przyszłam. Mijam ubrane choinki i oświetlone miasto. Czuję już świąteczną atmosferę, i dobrze, bo to przecież jeden z najpiękniejszych okresów w roku. 
Rozumiem już dlaczego Anglicy pod choinką znajdują tuziny prezentów. Odpowiedz jest dość banalna i nawet logiczna ekonomicznie. Zaczynają zakupy już w październiku i dzięki temu nie odczuwają drastycznego upływu gotówki. Sposób wart przemyślenia (ale chyba tylko dla tych zorganizowanych :)
Z doświadczenia wiem, że jeśli teraz nie zaopatrzę się w świąteczne ozdoby to za kilka tygodni już ich nigdzie nie kupię! Taki błąd popełniłam w pierwszym roku pobytu w Anglii. Było wesoło.... ale jednak  udało się i było kolorowo :)
Koniec gadaniny o zimowym klimacie, zostańmy jeszcze w jesieni, zapraszam do oglądnięcia zdjęć :)

P.S. Już dostałam pierwszą świąteczną kartkę i ... prezent! :) Sweet :)
shoes - Tk Maxx, skirt - Topshop, jumper - New Look, shirt - Primark, bag - bought in Spain

Dzisiejsze zdjęcia wyszły prosto z nowiutkiego komputera i PS :) Trochę mi zajęło opanowanie nowego systemu :) (a raczej jeszcze dużo zostało do nauki). 
Myślę, że ogarnięcie tego nie zajmie mi zbyt dużo czasu, nie na darmo codziennie słyszę, że jestem komputerową dziewczyną :) Zgodzę się, że rzadko "przesiaduje" tylko na jednym urządzeniu. Zazwyczaj są przy mnie trzy komputery (bądź urządzenia z dostępem do internetu). Każdy do czegoś innego. Tak, równocześnie :) Przecież tylko kobiety mają podzielną uwagę. Wykorzystujmy ją więc!

4.11.12

Fragmentation

Wszystko mnie dookoła fascynuje i wszystkiego chciałabym spróbować. Zachłysnęłam się projektem o zmianie wystroju mieszkania. Od tygodni studiuje blogi o tematyce shabby chic i przeglądam wszelkiego rodzaju poradniki. Zamówiłam próbki farb, szukam papieru ściernego wśród gwoździ i młotka których zaraz będę używać. W międzyczasie czytam kursy szycia na maszynie i spoglądam na nietkniętą stertę materiałów i tasiemek, które z utęsknieniem spoglądają na mnie z fotela. Pomiędzy tym wszystkim lukam gdzie jest najtańsza torebka za którą szaleję od roku i myślę co kupić pod choinkę. Biegnę piec kolejny placek, na który przepis znalazłam przypadkiem i po raz setny zastanawiam się czy ubezpieczyć Teddiego. Wciąż próbuję opanować angielski (w poziomie o którym marzę chyba nigdy mi się to nie uda) i prostuję stare zdjęcia, które od lat czekają na swoją kolej wklejenia do albumu (kupionego 5 lat temu!). Na doczytanie czekają trzy książki. Kilka tytułów filmów, które chciałabym oglądnąć, a ja wciąż w biegu.... albo ślęczę nad robótkami. Ale taka właśnie jestem. 
Nigdy się nie nudzę. Plan zadań na każdy dzień z pewnością starczyłby na cały tydzień. Jakby zamknęli mnie w domu na trzy lata to znalazłabym zajęcie na każdą minutę, ba... jestem pewna, że zabrakłoby mi na coś czasu. Na pomalowanie jakiegoś starego koszyka, umycie okna czy zawieszenie kolejnej ramki na ścianie :)
Pamiętam, że jako mała dziewczynka po przebudzeniu chwytałam za kredki i kartkę. Uwielbiałam malować kamienie maminymi lakierami do paznokci, a potem oklejać je cekinami. Przesadzałam chwasty na podwórku i wycinałam wzorki z kanapek... Chyba nigdy nie zgaśnie we mnie "pociąg" do DIY, a lista moich pasji nie skurczy się do pięciu zainteresowań....
Czuję, że wszędzie zostawiam cząstkę siebie, i boję się że nie zdążę zrobić w życiu tego co zaplanowałam... że czasu zabraknie. Ach pożyczyłabym go trochę na "wieczne nieoddanie".
shoes - New Look, dress - swap, trench coat - Vero Moda, bag - vintage

 P.S.W pracy zapytano mnie jaki program telewizyjny oglądam najczęściej, i niezmiernie zdziwili się odpowiedzią. Nie wiem co to jest telewizor i dziwię się, że kiedyś kupiłam tak niepotrzebny i w dodatku czarny mebel!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...