30.10.12

Lately

Choć obiecałam sobie, że nie kupię żadnych ubrań aż do 26 grudnia, wyprzedaży w Topshopie nie mogłam przeoczyć.  Do wirtualnego koszyka powędrowały sukienki i kilka dodatków. Niestety większość na mnie nie pasowała (176 cm wzrostu zobowiązuje do innego kroju) i wróciły do sklepu :( 
A tak na marginesie, gdyby uszyli kieckę ze swoich kopert, to pewnie też bym ją kupiła :) Kocham kropki!! 

1. Za tydzień będę szalała na koncercie Evanescence!! Oj będzie się działo! Już nie mogę się   doczekać!!
2. Grzeczny Teddy.... mmmhy tylko z pozoru :)
3. Plener ze spaceru podczas którego powstały zdjęcia do postu - już niedługo ukaże się na blogu.
4. Gdybym miała 4 dzieci i psa to właśnie takim samochodem byśmy się "wozili" :) Love :) :)

Nie mogło tu zabraknąć kadrów z małym rozrabiakiem :) Dziwne, bo im jest starszy tym bardziej skory do zabawy. Czasem zastanawiam się czy nas nie oszukali, i kupiliśmy Bengala! Pręgi na grzbiecie dopuszczają taką myśl, ale jak patrze na jego pyszczek to wypisz wymaluj Brytyjczyk! 
Zdjęcie można mu zrobić tylko wtedy kiedy mocno śpi albo się zamyśli. Gdy nie leniuchuje, biega i skacze jak szalony, a kiedy zobaczy kamerę krzyczy (tak to niesamowita gaduła) i ucieka :) :) 

Migawki z moich urodzin. Kolejny roczek na karku. Przestałam już nawet liczyć i rejestrować, lepiej mi z tym, przecież i tak wyglądam na 24 lata, nieprawdaż? 

Zdjęcia jedzenia na tym blogu pojawiają się bardzo rzadko, jednakże te pyszności musiały tu zaistnieć. Kalmary, kaczka i baranina (bo ja z tych mięsożernych). Kelnerki śmiały się z nas bo zamówiliśmy podwójny deser (skoro było miejsce w żołądku a czekoladowy mus z orzechami sam rozpływał się w ustach to jak tu sobie powiedzieć "nie" :)
Alkoholu nie zarejestrowałam, wybaczcie :) 

1,2. Pięknie wygląda miasto wystrojone dyniami, nietoperzami i sztucznymi pajęczynami. Wybieracie się na Halloween party? 
Moje ostatnie wypady do miasta skupiają się na oglądaniu i poszukiwaniu "skarbów" do domu w charity shopach. Zachwycam się porcelaną, lub miniaturkami butów (one mają zaledwie kilka cm, porówajcie mały bucik który stoi z boku - ma wielkość dłoni). Przy okazji podjadam ciastka na kiermaszu i mierzę puchate swetry robione przez angielskie babcie. 

21.10.12

Rules

Zauważyliście, że zazwyczaj oglądamy/kupujemy łudząco podobne bądź wręcz identyczne przedmioty do tych które już mamy? Rozumiem, że są one wyznacznikiem naszego stylu. Ale po co nam kolejna parka, półbuty o tym samym fasonie czy kolorze. Boimy się zmian tak bardzo jak niektórzy nie potrafią zmienić swojego życia, choć owa zmiana jest im bardzo potrzebna... Ale nie nie o życiowych dylematach dziś, ale o zmianach w mojej garderobie. 

Po dwóch latach blogowania, chcąc nie chcąc moja szafa zaczęła wypełniać się po brzegi. Porządne wietrzenie było konieczne. Wpadłam więc w szał hazardu zwanego popularnie ebay. Wystawiam wszystkie przedmioty, których już nie używam, bądź pod wpływem zmiany mojego gustu drażnią już moje oczy. I tak filiżanki, wazoniki, torby, parki, buty, garnitury i inne rzeczy czekają (bądź już znalazły) na nowego właściciela. Chyba uzależniłam się od licytacji. Te kilka ostatnich sekund kiedy ktoś bije się o Twoje buty czy kabel do ładowarki...Kurcze to naprawdę wciąga! Wdrożyłam w końcu w życie zasady, które od roku próbowałam wcielić - z różnym skutkiem. 
Kiedyś podobną listę zamieściła na blogu Styledigger przypomniała mi wówczas o tym co najważniejsze. Reguły już funkcjonują!

1. Nie kupuję niczego co nie jest do końca takie jakie bym chciała.
Nie akceptuję zamnienników. Dobrym wyznacznikiem czy dany przedmiot naprawdę mi się podoba, czy to tylko chwilowa zachcianka jest przeczekanie kilku miesięcy a nawet lat. Tak lat (w moim przypadku to chyba nikogo nie zdziwi :). Mając w miarę ustabilizowany styl nie gonię ślepo za modą. Na liście od lat jest futro, skórzana teczka, pióro z szeroką stalówką, ozdobny pasek do aparatu, czy stare złote ramki. 

 2. Jakość i jeszcze raz jakość.
Chcę mieć rzeczy takie które przetrwają co najmniej dekadę. Dlatego wiem, że w mojej kuchni zawita porcelana (której jest już coraz więcej), będę chodziła w skórzanych torebkach i butach spała w bawełnianej pościeli i kupowała drewniane meble. Moja mama przekazała mi wiele swoich ubrań i dodatków. Przetrwały dziesiątki lat tylko dlatego, że były dobrej jakości. Nie zamierzam wrzucać wełnianego swetra, bo staram się aby każda rzecz była klasycznie wpisana w mój styl. Założę ją jutro i za 15 lat. Staram się nie kupować czegoś tylko dlatego, że jest tanie czy ładne. Nie lubię zagraconego domu. Lepiej się czuję kiedy zanoszę 6 reklamówek do charity shop niż wnoszę kilka nowych siatek do domu.
3. Dbanie o rzeczy.
Na tym punkcie mam totalnego świra! Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka i ze zdumieniem odkryła jak "traktuję" rzeczy. Dla mnie to oczywiste, bo takie zasady wyniosłam z domu, i myślałam, że każdy tak robi. Mimo, ze technika poszła do przodu ja nigdy nie ufam automatycznym pralkom. Choć mam taką bajerancką z suszarką, dla delikatnych rzeczy zawsze wybieram miskę i moje dłonie. No tak teraz się oburzycie, że mam na to czas. Zapewniam jednak że nawet kiedy pracowałam całą dobę nie wrzuciłam biustonosza, wełnianego swetra czy koronkowej sukienki do pralki. Zmechacone swetry, bluzki czy inne dzianinowe ubrania traktuję specjalną maszynką do pęczków. Nie wszystkie ubrania nadają się na powieszenie na cienki wieszak. Grube swetry najlepiej składać w kostkę, tak aby nie były ściśnięte. W Anglii zauważam, że mało kto pastuje buty, a z noszeniem ich do szewca w ogóle nikt się nie bawi. Ja nadal postępuje tak jak za czasów komuny. Ceruję dziury, łatam i przemalowuję (głównie meble i wystrój mieszkania). Jakież było moje zaskoczenie, kiedy dostrzegłam na metkach w ubraniach napis "Pierz mnie, dbaj o naszą planetę", z braku problemu nikt by tego nie wydrukował....
 4. Opcja zwrotu. 
Przed zakupem zawsze upewniam się czy mogę dany przedmiot oddać. W sklepie inaczej widać kolor, często spotykamy w przymierzalni zniekształcające lustra lub (za ostre świetlówki). Często też pędzimy do kasy w owczym wyprzedażowym pędzie, lub mierzymy obuwie na spuchniętą stopę. Na spokojnie w domu mierzę wszystko (nawet garnki czy pasują do posiadanych pokrywek) i podejmuję decyzje o zostawieni bądź rozstaniu się z nowym nabytkiem. Opcja zwrotu powoduje, że ze spokojem opuszczam sklep i mam większą szansę, iż dany zakup będzie strzałem w dziesiątkę. 
5. Kształt sylwetki, kolory. 
Wiedza o tym jaki kształt ma nasza sylwetka pomoże nam uniknąć pomyłek w dobraniu nieodpowiednich ubrań. Po co mamy tracić czas i biegnąć do przymierzalni z dwurzędowym płaszczem skoro z góry wiemy, że taki krój nas pogrubi. Nie mówię, że trzeba stosować się do wszystkich zasad, ale dobrze nam zrobi przestrzeganie tych najważniejszych. To samo tyczy się kolorów. Każda z nas ma inną karnację i kolor włosów. Nie zawsze sweter, który wygląda cudnie na koleżance będzie pasował do naszego typu urody. Ja okropnie wyglądam w czerni i bieli. Najciemniejszym kolorem jaki powinnam nosić (blisko twarzy) jest granat czy brąz. Tak samo jest z bielą (to za mocne kolory dla urody typu wiosna) powinnam wybrać beż czy ecru. Taka wiedza pomaga robić szybkie i trafne zakupy, oraz wydobyć z naszej urody to co najpiękniejsze! 

6. Łapanie okazji.
Często żal mi pójść do sklepu i zapłacić 100% oryginalnej ceny. Nie oszukujmy się. Zazwyczaj cena nie jest adekwatna do tego za co płacimy. Szukam więc okazji w internecie, lub czekam na przeceny. Moje reguły, których staram się przestrzegać podczas wyprzedaży zabrały by kolejne 1000 znaków tekstowych w tym poście... więc może wspomnę o nich bliżej Świąt :)
sweater - sh (seen here) shoes - Topshop  (seen - here, here, here), bag - sh, hat - Reserved,  trousers - Topshop (seen here)


Jeśli śledzicie nie od początku, zauważyłyście na pewno, że mój styl ubierania ewoluował. Taka zmiana była mi potrzebna, bo gubiłam się w czym chce chodzić a co ostatecznie kupowałam. Dziś mogę powiedzieć, że podejmuje (dość) trafnie decyzje, a strój pokazuje to jaka jest. Blog niezmiernie mi w tym pomógł. Z wystrojem wnętrz jest trochę inaczej. Wychowałam się wśród antycznych mebli, kwiecistych tapet i mosiężnych dodatków. Urządzając swoje mieszkania uciekłam w nowoczesność, minimalistykę i prostotę kształtów. Dziś wracam do przeszłości. Pokochałam shabby chic style i to właśnie tak już niedługo będzie wyglądał mój dom. Jednakże jeszcze dożo przede mną machania pędzlem i ślęczenia nad maszyną :)

17.10.12

Last month`s memories

Nareszcie odzyskałam Iphona. Zaraz po napadzie wiedziałam, że jak najszybciej muszę go odzyskać (tak ta firma skutecznie uzależnia...). W związku z tym powracam do serii postów z migawkami z mojego życia. Mam nadzieję, że tym razem dotrzymam słowa i notki będą pokazywać się co miesiąc :)

Rząd 1) 
Niedzielne leniuchowanie. Kawa w nowych filiżankach. Tedyy śpiący na suszarce i ja paradująca w masce po domu - tak czasem to przytulne gniazdko bywa naprawdę toksyczne!!
Rząd 2) 
Białe pudełko owinięte czerwoną wstążką z pięknymi słowami w kopercie z ulubionym owocem? To może oznaczać tylko jedno - okrzyk radości i łzy szczęścia. Nowy komputer był mi ogromnie potrzebny. Z powodu słabego (czytaj starego :) laptopa nie nagrywałam filmików na You Tube. Teraz to się zmieni!! 
Rząd 3) 
1. Mimo, że właśnie mnie zawiodłeś dam Ci jeszcze jedną szansę.
2. Nie możecie mnie znaleźć?? Nareszcie mam dobrą kryjówkę!
3, 4. Jesień w moim ogrodzie. Znów wzięła mnie z zaskoczenia.
Rząd 4)
Moje pierwsze jesienne outfity i wyczekiwane odwiedziny :P
Rząd 5)
Teddy nie przepada za gośćmi, mimo że noszą fajne kapcie, plotkują z Panią przy kawie i chodzą na długie spacery. Woli oglądać ich z daleka i hasa jak tylko zamkną za sobą drzwi :)
Rząd 6)
Moje smakołyki :)
1,2 - W Starbucks czuć już świąteczną atmosferę. Podają czekoladowe ciasto przyozdobione prawdziwymi gwiazdami :)
3. Czasem warto pracować w weekend i po powrocie otrzymać przepyszny obiad!! Mniam :)
4. Zdrowy podwieczorek :) Przestałam chodzić na siłownię, to zaczynam inaczej "dbać" o kalorie :)
Rząd 7)
1.W końcu mam upragnioną pościel w kwiaty! Przy okazji, że poduszki były innego rozmiaru wyciągnęłam maszynę do szycia i teraz nie potrafię odłożyć jej z powrotem do kartonu :)
2,3. Jeden z aktywniejszych weekdnów. Kilkugodzinny spacer jednego dnia a drugiego grzybobranie. Jak widać bardzoooo owocne :)
4. A to właśnie ten likier o którym wspominałam w ostatnim poście. No jak można było otworzyć tak słodziutką buteleczkę.  Teraz mnie rozumiecie dlaczego tak długo czekałam :) ?
Rząd 8)
1. Nie ja nie lubię słodyczy.... hm... tak kiedyś myślałam a dziś łapię się na tym że słój stoi wciąż obok mojego biurka :)
2. Moje złote łupy :)
3. Po roku kapcie - psiaki doczekały się użytkowania :) I did it again!
4. "I'm usually georgeus, but today is my day off". Paradoksalnie to u mnie jest zupełnie odwrotnie. W pracy wyglądam na zmęczoną, obolałą, jak tylko przekroczę próg włosy się ulizują a tusz opada z rzęs. W day off natomiast tryskam urodą, że słońca nawet mi nie trza :)
Rząd 9)
1. Kto wie jak smakują pestki papai??? Dziwnie, owoc jest łagodny a one wręcz odwrotnie. Przypominają smak rzodkiewki posypanej rzeżuchą :) 
2. Moja pierwsza pizza. Mimo, że jestem zwolennikiem zdrowego żywienia, pizza wychodząca z "mojego" piekarnika marzyła mi się od lat. Aj pyszna była :)
3. Męskie buty z damskiego działu. Przez większość kobiet nie do zaakceptowania. A co Wy o tym myślicie?
4. Gratuluję temu kto przebrnął przez ten opis i dotarł do końca :)
Żegnam się z Wami cieplutko i do następnego... :)

14.10.12

Cannock Chase

Czuję się jakbym cały czas żyła chwilą, która już dawno minęła. Piję likier podarowany mi trzy lata temu, zakładam po raz pierwszy bluzkę kupioną w zeszłym roku, zapalam świeczki które mają już kilka lat i otwieram prezenty urodzinowe jedenaście miesięcy później. Pewnie więcej bym tego wymieniła, jednakże nie przyglądam się temu tak blisko jak zrobiłam to minionego tygodnia. Zjawiska te tłumaczę miłością do vintage. Wszystko musi odleżeć odpowiedni czas zanim nabierze walory użytkowe :) :) Drugim powodem bezsprzecznie jest moja wrodzona oszczędność. I wieczne odkładanie ...na potem, bo teraz szkoda....
Wczoraj zauważyłam, że wyrzucam pudełko po moich przedszkolnych bucikach z 1987 roku! Czy ktoś ma jeszcze takie skarby?

Zeszłoroczny prezent urodzinowy (który zaczęłam dopiero używać) porwał mnie w magiczny świat. Marzyłam, aby wcześniej usiąść do mojej nowej maszyny do szycia, ale ten rok nie obfitował w nadmiar wolnego czasu. Teraz (wraz z moim pomocnikiem) godzinami siedziałabym i szyła szyła szyła... Kilkugodzinny kurs sprzed kilku lat nie poszedł na marne. Choć nigdy nie miałam maszyny z łatwością pokonałam pierwsze kroki. Zaskoczę Was jednak tym, że nie planuje uszyć w najbliższej przyszłości żadnego ciucha (!!!) ale zmienić wystrój w domu.
O zmianach w mojej garderobie kolejnym razem, a dziś zapraszam Was do oglądnięcia zdjęć z jesiennego spaceru. Zaszalałam z kolorami, aż się sama sobie dziwię :)

shirt - Miss Selfridge (seen herehere, herehere, here, here , here,) skirt - Primark, Sweater - sh, shoes -  (seen here, here, here  ), bow - sh.

Nawet nie wiedziałam, że nosiłam tą koszulę w tylu postach! Jednakże zawsze, kiedy nie wiem co mam na siebie włożyć sięgam po nią! Marzy mi się jej jasna siostra bliźniaczka :)

9.10.12

Lazy day

Dzisiejsze zdjęcia zostały zrobione około pięć tygodni temu podczas jednego z naszych leniwych weekendów. Mimo, iż nazywam je leniwymi zazwyczaj są starannie zaplanowane, aby wiedzieć które lenistwo następuje po którym. Staramy się tak zaplanować dzień aby jak najwięcej czasu spędzić razem, ale też aby każdy miał kilka godzin na swoje zainteresowania. Odkąd mieszka z nami Teddy życie wygląda inaczej niż przedtem. Nasz salon zamienił się w plac zabawy, odkryliśmy że najprostsze rzeczy są najbardziej interesujące, a w łóżku kolejny osobnik walczy o skrawek miejsca.
Nie przeraża mnie kiedy za oknem cały dzień leje i nie mam ochoty wyjść na spacer. Zaszywam się wtedy w ciepłym kącie z kubkiem różanej herbaty i zatracam w swoich zainteresowaniach. Zawsze staram się mieć w domu świeże ciasto. Zapachy unoszące się podczas pieczenia sprawiają, ze czuje się prawdziwie rodzinna atmosferę. Coraz częściej do wypieków dodaję cynamon. Jego aromat przypomina mi  Święta Bożego Narodzenia, które praktycznie już za chwilę. Robię w głowie listę prezentów, aby Gwiazdor nie zaspał i w pośpiechu nie wybierał niebieskiego krawata czy skarpetek :)
Na tych fotografiach Teddy jest maleńki. Dziś ma już ponad 3 kilo i nie przypomina już małego kociaka, a raczej dorosłego kocura. Ze zdumieniem patrze jak każdego ranka wita mnie coraz to bardziej mężny Brytyjczyk. Zmienia się także jego charakter. Staje się coraz większym pieszczochem i zaakceptował już Tomiego. Nie wyobrażam sobie już domu bez niego. Chętnie ukradłabym mu trochę energii, kiedy o 6 rano skacze po meblach i przestawia dywaniki, a ja ledwo patrze na oczy....
główny bohater posta czteromiesięczny - Teddy - Brytyjczyk krótkowłosy pręgowany


4.10.12

Twice

Mówią, że nie należy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Jednakże my każdego dnia gdzieś powracamy, coś powtarzamy i myślimy, że kolejnym razem postąpimy zupełnie inaczej. Wiem, najważniejsze aby nie działać pod wpływem emocji i mieć łeb na karku. 
W moim życiorysie można dopatrzeć się kilka wielkich powrotów. Odgrzewałam kotlety, które różnie smakowały. Często kierowało mną szalone i tkliwe serce, czasem rozsądek który dopatrywał się w tym najlepszego rozwiązania. Podjęłam dobre i złe decyzje. Jak każdy. Ale spróbowałam, dałam drugą szansę i nie żałuję żadnej podjętej decyzji.
Powrót do partnera, nowa praca w starym miejscu, wdanie się w tą samą niekończącą się dyskusję, odwiedzanie tych samych miejsc, powtarzanie smaków, kopiowanie zapachów i zachowań. Często takie wybory są ucieczką przed nowym, nieznanym.
Dziś żegnam się z pewnym miejscem po raz drugi. Dziwne uczucie. Czuję, że tracę coś bezpowrotnie, choć przecież za pierwszym razem było tak samo. Déjà vu minęło, pora stawić czoła nowym wyzwaniom. Poznać nowych ludzi, zdobyć nowe doświadczenie i piąć się w górę!
Cardigan - Topshop (seen here), trousers - Topshop, shirt - Primark (seen here, here, herehere)  necklace - vintage, shoes - Topshop ( seen - here, here, here), bag - gift

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...