30.9.12

As much as you can

W końcu nadszedł dzień na który tak czekałam. Wszystko zaplanowane i zapięte na ostatni guzik. Piątek pełen miłych wydarzeń począwszy już od rana. Nagle okazuje się, że pierwszą trzeba przełożyć, bo angielskie tempo nie pozwala na nią dłużej czekać. Podczas drugiej dowiaduję się, że zawiodłam choć nawet nie poinformowano mnie wcześniej co mam zrobić. I w tym momencie bez zaproszenia i pytania  wkrada się paskudny nastrój, który nie opuszcza mnie już do wieczora.
Mimo, iż kolejne godziny mijają zgodnie z planem najchętniej chodziłabym z mina.
Nawet zdjęcia nie potrafią mnie uspokoić. Klimat jaki na nich powstał zawdzięczam mojemu fotografowi, który jak nigdy podnosił mnie na duchu i poprawiał humor :) Podbiegała do mnie urocza dziewczynka, pytając dlaczego mam robione zdjęcia, a ja nie umiałam dać jej żadnej bajecznej odpowiedzi...
Nie co dzień mamy za oknem jezioro pełne mew i kaczek. Jednakże powinniśmy się tego spodziewać skoro mieszkamy na podmokłej łące :)
Po krótkiej sesji jedziemy do restauracji. Mojej ulubionej z wieloma kuchniami świata, gdzie można zjeść wszystko i tak dużo ile pomieści Twój żołądek :) Rzucam się wiec na ulubione sushi (choć ja i tak robię lepsze :), małże, krewetki, ośmiornice i inne robaki :) Zmieniamy talerze i delektujemy się każdą potrawą. W końcu zapominam o popsutym poranku i cieszę się chwilą. Jedzenie potrafi chyba udobruchać każdego :)
Tak jak pisałam w poprzednim poście, zdradziłam na chwilę wzór kwiatów i zakochałam się w groszkach. Chętnie kupiłabym jeszcze bordową i beżową spódnicę w kropki i kilka sukienek. Zauroczona jestem tym prostym wzorem.
skirt - sh, shirt - River Island (seen here), shoes - New Look, bag - Zara (seen here, here, here), glasses - Firmoo

Okulary, które mam dziś na sobie dostałam w prezencie od Firmoo. Firma przygotowała specjalną ofertę dla osób które po raz pierwszy dokonają zakupu na ich stronie. Nie zapłacicie za okulary, tylko za przesyłkę! Świetna sprawa! Polecam ich serwis i gwarantuję dobrą jakość produktu :) A jak są jeszcze free to chyba nie muszę zachwalać :)

28.9.12

Wspomnienie lata

Tegoroczne lato należało do jednych z bardziej zakręconych. Pierwszą połowę spędziłam w Polsce drugą w UK. Uciekałam do Anglii przed upałem, za którym nie przepadam i po raz pierwszy nie narzekam, że jest tylko dwadzieścia stopni. Udało mi się zgromadzić o wiele więcej słonecznych wspomnień niż podczas wakacji w ciepłych krajach. Po mroźnej zimie, którą dzielnie przetrwałam we Wrocławiu (a łatwo nie było) należało mi się wygrzanie kości na słońcu i lekkie przybrązowienie buźki.
Spędziłam kilka dni na Polskiej wsi, którą dopiero teraz doceniam i kocham. Pola, łąki pełne kwiatów, lasy, świeże i dojrzałe owoce w ogrodzie... to raj na ziemi!! Do tego jeszcze plątające się pod nogami małe kociaki, ach kocham ten sielski klimat :)
Tylko tutaj agrest, porzeczki, maliny czy wiśnie smakują tak wyśmienicie!!!
Niektórzy przeprowadzili się z zatłoczonych  bloków i maja teraz taki cudowny widok na świat! Elu gratuluje Ci przepięknego domku z marzeń. Bądź w nim szczęśliwa!
Pokój Oliwi spełnia wszystkie wymagania mojego idealnego gniazdka! Zazdroszczę!!
Takimi prezentami mogę obdarowywać każdego kto serwuje pyszne smakołyki :)
W końcu dotrzymałam słowa i co tydzień piekłam ciasto. Dom pachniał słodkościami a mi przypominało się dzieciństwo. Jestem już specjalistka w crumble, tarcie i mufinkach :)
Najlepszy deser na upalne dni to miks greckiego jogurtu z miodem, orzechami i owocami... mnnnniam!! (polecam go także o innej porze roku, łatwy prosty, smaczny i zdrowy!)
W Anglii ciężko znaleźć pole czy łąkę na która można bezkarnie wejść. Większość jest ogrodzona płotem i zamknięta brama na kłódkę. Dziwne? dla nas polaków z pewnością. Kiedy tylko wypatrzę "bezpańskie" pole, na bank muszę przybiec tam z aparatem :)
Kawa bez deseru to dla mnie jak sukienka bez dodatków - rzecz niewykonalna!
Tego lata pokochałam kropki. Wyszukuje najróżniejszych rzeczy które maja taki wzór: spódniczek, sukienek a nawet obudowy do telefonu! Moim zdaniem to prosty, klasyczny a zarazem słodki wzór.
Moje storczyki tego roku przeszły same siebie. Mam ich 8 i każdy z nich wypościł około 50 kwiatów. Do dziś parapety są kolorowe.
Nie jestem miłośniczka lodów. Ale jak nie spróbować tych smakołyków skoro każdego dnia podjeżdża kolorowa, grająca furgonetka wprost pod Twoje drzwi. Oj, było warto się skusić!

Bez wątpienia największym wydarzeniem tegorocznego lata (obok tego ze wróciłam do UK) bylo pojawienie się w naszym domu Teddigo. Teraz już nic nie jest tak jak dawniej, i bardzo się z tego cieszymy! Marzyłam o nim od lat! W końcu mam swojego wymarzonego futrzaka, który budzi mnie co rano, wygrzewa kolana, przeszkadza podczas pracy na komputerze, urywa zasłonkę od prysznica i zaciąga firanki.
Wniósł do naszego domu tyle radości i ciepła! Nie wiem już jak wyglądał dom bez niego (musiało być cholernie nudno!)  Kochamy go i rozpieszczamy jak tylko można!

I coz.... do nastepnego lata!

26.9.12

I’ll stay with you for all of time

Niespełna dwa tygodnie temu było jeszcze lato. Biegałam boso po gęstej trawie, jadłam śniadania w patio, piłam kawę w ogrodzie i zbierałam polne kwiaty na łące. Dziś pozostały tylko wspomnienia po ciepłych dniach.
Poniższe zdjęcia zostały zrobione niedaleko miasteczka w którym mieszkam - w Shugborough. Wybraliśmy się tam ze znajomymi ze Szkocji. Szkoda, że tak rzadko nas ktoś odwiedza. Rodzina porozrzucana po świecie, znajomi zapracowani, mało kto znajduje czas na dodatkowe wakacje w UK.
Ostatnie tygodnie wypełnia mi praktycznie tylko praca. Weekendy, poranki i późne wieczory spędzone u pracodawcy sprawiły, że zapomniałam do czego służy komputer, książka czy nawet aparat fotograficzny. Irytują mnie godzinne, bezpłatne lunche i dwugodzinne dojazdy. Mam nadzieje, ze niedługo poukłada się wszystko po mojej myśli i życie odzyska normalny bieg. Znajdę w końcu czas aby odwiedzić Wasze blogi, nakręcić filmik czy przemalować meble. Październiku! Przynieś mi coś więcej niż tylko kolejny rok w mojej metryce!!!
Mimo, że mieszkam 5 minut od Shugborough bywam tam bardzo rzadko. Najczęściej mijamy tylko mury ogrodów podczas wyprawy rowerowej. Kocham to miejsce za specyficzny angielski klimat. Kiedy spaceruje krętymi ścieżkami udeptanymi pomiędzy kwiatami, wyobrażam sobie jakbym przeniosła się w czasie o co najmniej 100 lat. Mam wtedy na sobie długa pastelową suknie na metalowym stelażu (ale piękniejszą od tej :) podszyta milionami koronek. W jednej ręce niosę parasolkę odsłaniająca mnie od słońca (choć w tym kraju to raczej od deszczu) a w drugiej kosz pełen kwiatów. Poruszam się z gracja i lekkością, bo właśnie dostrzegłam, że z za drzewa podgląda mnie przystojny panicz.... :) 
skirt - (ebay) Next, shirt - sh (Topshop), bag - Zara, shoes - New Look

A tutaj foto z backstage :) Paparazzi jest wszędzie!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...