21.10.12

Rules

Zauważyliście, że zazwyczaj oglądamy/kupujemy łudząco podobne bądź wręcz identyczne przedmioty do tych które już mamy? Rozumiem, że są one wyznacznikiem naszego stylu. Ale po co nam kolejna parka, półbuty o tym samym fasonie czy kolorze. Boimy się zmian tak bardzo jak niektórzy nie potrafią zmienić swojego życia, choć owa zmiana jest im bardzo potrzebna... Ale nie nie o życiowych dylematach dziś, ale o zmianach w mojej garderobie. 

Po dwóch latach blogowania, chcąc nie chcąc moja szafa zaczęła wypełniać się po brzegi. Porządne wietrzenie było konieczne. Wpadłam więc w szał hazardu zwanego popularnie ebay. Wystawiam wszystkie przedmioty, których już nie używam, bądź pod wpływem zmiany mojego gustu drażnią już moje oczy. I tak filiżanki, wazoniki, torby, parki, buty, garnitury i inne rzeczy czekają (bądź już znalazły) na nowego właściciela. Chyba uzależniłam się od licytacji. Te kilka ostatnich sekund kiedy ktoś bije się o Twoje buty czy kabel do ładowarki...Kurcze to naprawdę wciąga! Wdrożyłam w końcu w życie zasady, które od roku próbowałam wcielić - z różnym skutkiem. 
Kiedyś podobną listę zamieściła na blogu Styledigger przypomniała mi wówczas o tym co najważniejsze. Reguły już funkcjonują!

1. Nie kupuję niczego co nie jest do końca takie jakie bym chciała.
Nie akceptuję zamnienników. Dobrym wyznacznikiem czy dany przedmiot naprawdę mi się podoba, czy to tylko chwilowa zachcianka jest przeczekanie kilku miesięcy a nawet lat. Tak lat (w moim przypadku to chyba nikogo nie zdziwi :). Mając w miarę ustabilizowany styl nie gonię ślepo za modą. Na liście od lat jest futro, skórzana teczka, pióro z szeroką stalówką, ozdobny pasek do aparatu, czy stare złote ramki. 

 2. Jakość i jeszcze raz jakość.
Chcę mieć rzeczy takie które przetrwają co najmniej dekadę. Dlatego wiem, że w mojej kuchni zawita porcelana (której jest już coraz więcej), będę chodziła w skórzanych torebkach i butach spała w bawełnianej pościeli i kupowała drewniane meble. Moja mama przekazała mi wiele swoich ubrań i dodatków. Przetrwały dziesiątki lat tylko dlatego, że były dobrej jakości. Nie zamierzam wrzucać wełnianego swetra, bo staram się aby każda rzecz była klasycznie wpisana w mój styl. Założę ją jutro i za 15 lat. Staram się nie kupować czegoś tylko dlatego, że jest tanie czy ładne. Nie lubię zagraconego domu. Lepiej się czuję kiedy zanoszę 6 reklamówek do charity shop niż wnoszę kilka nowych siatek do domu.
3. Dbanie o rzeczy.
Na tym punkcie mam totalnego świra! Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka i ze zdumieniem odkryła jak "traktuję" rzeczy. Dla mnie to oczywiste, bo takie zasady wyniosłam z domu, i myślałam, że każdy tak robi. Mimo, ze technika poszła do przodu ja nigdy nie ufam automatycznym pralkom. Choć mam taką bajerancką z suszarką, dla delikatnych rzeczy zawsze wybieram miskę i moje dłonie. No tak teraz się oburzycie, że mam na to czas. Zapewniam jednak że nawet kiedy pracowałam całą dobę nie wrzuciłam biustonosza, wełnianego swetra czy koronkowej sukienki do pralki. Zmechacone swetry, bluzki czy inne dzianinowe ubrania traktuję specjalną maszynką do pęczków. Nie wszystkie ubrania nadają się na powieszenie na cienki wieszak. Grube swetry najlepiej składać w kostkę, tak aby nie były ściśnięte. W Anglii zauważam, że mało kto pastuje buty, a z noszeniem ich do szewca w ogóle nikt się nie bawi. Ja nadal postępuje tak jak za czasów komuny. Ceruję dziury, łatam i przemalowuję (głównie meble i wystrój mieszkania). Jakież było moje zaskoczenie, kiedy dostrzegłam na metkach w ubraniach napis "Pierz mnie, dbaj o naszą planetę", z braku problemu nikt by tego nie wydrukował....
 4. Opcja zwrotu. 
Przed zakupem zawsze upewniam się czy mogę dany przedmiot oddać. W sklepie inaczej widać kolor, często spotykamy w przymierzalni zniekształcające lustra lub (za ostre świetlówki). Często też pędzimy do kasy w owczym wyprzedażowym pędzie, lub mierzymy obuwie na spuchniętą stopę. Na spokojnie w domu mierzę wszystko (nawet garnki czy pasują do posiadanych pokrywek) i podejmuję decyzje o zostawieni bądź rozstaniu się z nowym nabytkiem. Opcja zwrotu powoduje, że ze spokojem opuszczam sklep i mam większą szansę, iż dany zakup będzie strzałem w dziesiątkę. 
5. Kształt sylwetki, kolory. 
Wiedza o tym jaki kształt ma nasza sylwetka pomoże nam uniknąć pomyłek w dobraniu nieodpowiednich ubrań. Po co mamy tracić czas i biegnąć do przymierzalni z dwurzędowym płaszczem skoro z góry wiemy, że taki krój nas pogrubi. Nie mówię, że trzeba stosować się do wszystkich zasad, ale dobrze nam zrobi przestrzeganie tych najważniejszych. To samo tyczy się kolorów. Każda z nas ma inną karnację i kolor włosów. Nie zawsze sweter, który wygląda cudnie na koleżance będzie pasował do naszego typu urody. Ja okropnie wyglądam w czerni i bieli. Najciemniejszym kolorem jaki powinnam nosić (blisko twarzy) jest granat czy brąz. Tak samo jest z bielą (to za mocne kolory dla urody typu wiosna) powinnam wybrać beż czy ecru. Taka wiedza pomaga robić szybkie i trafne zakupy, oraz wydobyć z naszej urody to co najpiękniejsze! 

6. Łapanie okazji.
Często żal mi pójść do sklepu i zapłacić 100% oryginalnej ceny. Nie oszukujmy się. Zazwyczaj cena nie jest adekwatna do tego za co płacimy. Szukam więc okazji w internecie, lub czekam na przeceny. Moje reguły, których staram się przestrzegać podczas wyprzedaży zabrały by kolejne 1000 znaków tekstowych w tym poście... więc może wspomnę o nich bliżej Świąt :)
sweater - sh (seen here) shoes - Topshop  (seen - here, here, here), bag - sh, hat - Reserved,  trousers - Topshop (seen here)


Jeśli śledzicie nie od początku, zauważyłyście na pewno, że mój styl ubierania ewoluował. Taka zmiana była mi potrzebna, bo gubiłam się w czym chce chodzić a co ostatecznie kupowałam. Dziś mogę powiedzieć, że podejmuje (dość) trafnie decyzje, a strój pokazuje to jaka jest. Blog niezmiernie mi w tym pomógł. Z wystrojem wnętrz jest trochę inaczej. Wychowałam się wśród antycznych mebli, kwiecistych tapet i mosiężnych dodatków. Urządzając swoje mieszkania uciekłam w nowoczesność, minimalistykę i prostotę kształtów. Dziś wracam do przeszłości. Pokochałam shabby chic style i to właśnie tak już niedługo będzie wyglądał mój dom. Jednakże jeszcze dożo przede mną machania pędzlem i ślęczenia nad maszyną :)

27 comments:

  1. Takie reguły to święta rzecz, dzięki temu nasza szafa nie będzie przepełniona niepotrzebnymi, kiepskimi jakościowo rzeczami

    ReplyDelete
  2. cudowny klimat zdjec:):)

    pozdrawiam serdecznie;):)

    ReplyDelete
  3. fanatstyczny klimat zdjec:) pieknie wygladasz;)

    ReplyDelete
  4. dlatego ja staram się kupować różnorodną garderobę :)
    masz piękny kapelusz ! ostatnio go przymierzałam w Reserved i zastanawiałam się nad jego zakupem:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiedziałam, że są jeszcze w sprzedaży. Kupiłam go z 1,5 roku temu. :)

      Delete
  5. Zgadzam sie ze wszystkimi regulami i sama tez staram sie je stosowac.

    Swietne spodnie!

    ReplyDelete
  6. REWELACJA pod KAŻDYM względem :)) Pzdr.

    ReplyDelete
  7. TO działa nie tylko w kwestii sprzedazy, ale i kupowania. Jak się przyznaję bez bicia, uwielbiam sprzedawać i kupować na Allegro :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I ja czasem licytuję, wciąga... to prawda!

      Delete
  8. Co do kupowania tych samych, lub podobnych rzeczy mam to samo!
    Kupuję nową parę butów, przychodzę z nimi do domu i pierwsza moja myśl to: "Hola, hola przecież podobne już mam!"

    A u mnie akcja reaktywacja!
    Zapraszam :)

    ReplyDelete
  9. Ooo mi by się przydało wietrzenie szafy, ale jakoś ja się nie potrafię rozstawać z rzeczami. Tez lubię wystawiać licytacje. Swoje rzeczy szanuję, a wręcz wściekam się jak widzę innych, którzy tego nie robią.

    ReplyDelete
  10. Gorgeous knit. And love the color of the pants.
    http://halielandry.blogspot.com/

    ReplyDelete
  11. Reguły jak najbardziej godne zastosowana. Osobiście też piorę ręcznie część swoich ubrań, przez co byłam niejednokrotnie krytykowana przez znajome z pracy...że w dzisiejszych czasach, ręcznie, że pralki są z extra funkcjami itd. ;)
    pozdrawiam serdecznie :))

    ReplyDelete
  12. Sensownie piszesz, ale litości - PÓŁBUTY! (to nie tak samo jak "pół jabłka";). I dalej: <<...będę chodziła w skórzanych torebkach i butach...>> No, w butach się chodzi, ale w torebkach? Torebki się nosi chyba? Parę jeszcze innych kwiatków znalazłam, we wcześniejszych postach też. Może warto przeczytać przed publikacją, co się natworzyło? P.S. Nie jestem nauczycielką. Anna

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak racja. Torebki się zazwyczaj dźwiga.
      Cieszę się, że są idealni ludzie, nie robiący błędów w życiu i literówek w tekście.
      Pozdrawiam.

      Delete
  13. Przeczytałam jednym tchem!
    I zgodzę się, że blog pomaga w ukierunkowaniu się na to co na prawde lubimy, w czym się dobrze czujemy i z czym się dobrze czujemy. Ja np. miałam w planie kupić na jesień proste czarne buty. Ale... nie wyszło :) zawsze bardziej podobają mi się brązowe :D
    Pozbyłam się też części ubrań na SWAPie, a resztę obfotografuję i wystawię na jakimś serwisie :)
    pozdrawiam ciepło z zamglonego Wrocławia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z brązowymi butami mam ten sam problem. One zawsze wpadają mi w oko, a później się żalę, że nie mam żadnych czarnych :)
      U nas też mglisto... i deszczowo na dodatek!

      Delete
  14. Twój sweter mnie urzekł, jest cudowny! :) Ja mam taki problem, że często zamiast przemyśleć zakup, to kupuję kierując się chwilą, emocjami, czy jak się później okazuje sama do końca nie wiem co spowodowało, że daną rzecz nabyłam ??? W efekcie mam w szafie takie rzeczy, których jeszcze nigdy na sobie nie miałam, a mają już parę sezonów :/ Pozdrawiam Cie serdecznie i dziękuję, bo Twój tekst dał mi wiele do myślenia...

    ReplyDelete
  15. no co Ty;p teraz pełno ich na każdym kroku, ale to fajnie, że dorobiłaś się swojego :) Mój kupiłam bardzo tanio, bo nie chiałam przpłacać za coś tak powszechnego i noszę go na drugą stronę. Po tej odpowiedniej śą jakieś tandetne cyrkonie ale ja go zakładam na odwrót i nic nie widać ;p Tak wgl to świeeeetny sweterek, bardzo oryginalny!
    Pozdrawiam!
    Blue Kangarooo

    ReplyDelete
  16. jejku jakie cudne zdjęcia ! <3 zakochałam się, no po prostu boskie! <3 uwielbiam cię!
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete
  17. świetny look, spodnie i sweter najlepsze!

    ReplyDelete
  18. Piękny sweter. Wyglądasz bardzo fajnie. :)
    dominicasinspirations.blogspot.com

    ReplyDelete
  19. Masz bardzo uroczy sweterek:)

    ReplyDelete
  20. nie sadzilam ze jestes typem wiosny, patrzac po kolorach lubujesz brazy i ich rude odcienie, ktore do ciebie pasuja :) a wlosy tez ci sie mienia na kasztanowo ,predzej bym powiedziala ze jesien, co prawda wszystko zalezy jeszcze od oprawy oczu a na te nie przygladalam sie z wieskza uwaga :) ?

    a co jesli ktos ma blekitne oczy (baldo niebieskie), a brozskwinkowa cere + wlosy zlociy blond wpadajace w lekka rudosc,kilka piegow na policzkach ? Moja szwagierka tak ma i ciezko bylo mi ja okreslic, stawialam na jesien ale oczy ma chlodne ?

    troche sie interesuje analiza kolorystyczna i mam kurs make upu ale ciezko tak nawet cwiczac na kims dobrac kolory i okresic jego typ urody :) post z wydawaniem na niepotrzebe rzeczy jest swietny ;) sama zaczelam od niedawna dobierac w sklepie ciuszki ktore wiem ze wynosze i choc czasami cos jest ladne staram sie przemyslec czy to wynosze i choc by napewno ubiore nie jeden ani kilka razy ale co najmniej posluzy mi przez lata ;) moje przemyslenia przeanalizowalm po po tym jak po 2 latach worcilam do Pl i wydalam do czerwonego krzyża ( i konteneroow) ojjjjjjjjj bardzo sporo worków, i jak teraz o tym pomysle staram sie przemyslec kupno bluzki ;)

    pozdrawiam goraco i cieplutko :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj ja też byłam rozczarowana kiedy kilka lat temu odkryłam że jestem wiosną a nie jesienią. Próbowałam trochę oszukać naturę, ale to jest niemożliwe! W gruncie rzeczy biorę z jesieni to co mi pasuje, a to czego nie lubię odrzucam w wiośnie. Np. żywe kolory w których nie wyglądam źle, ale nie koniecznie chcę je mieć w swojej szafie.
      A może jestem mieszanką ?

      Jeśli chodzi o Twoją szwagierkę to też bym stawiała na urodę wiosna, ale z domieszką lata. Masz rację, czasem jest ciężko określić kto do jakiego typu kolorystycznego należy (oj to chyba nie polska gramatyka:)

      Rzadko spotykam osoby które wróciły do kraju po długim powrocie w UK. Ja pewnie jak wiesz niedawno próbowałam...

      Pozdrawiam :)

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...