20.8.12

Przechowalnia wspomnień


Zawsze chciałam mieć swój skrawek nieba, gdzie będę mogła uciec przed całym światem.  Móc zanurzyć się w przepięknych wspomnieniach i odpocząć. Nawet nie zauważyłam, że takie miejsce już istnieje.
Maleńki domek moich dziadków  na przedmieściach niedużego miasta. Budzi mnie tam piejący kogut, i psy goniące listonosza. To właśnie w tym miejscu spędziłam większość mojego dzieciństwa i nastoletnie lata. Często tęsknię za babcinymi smakołykami: smażonym serem, kluskami na łachu, drożdżowym ciastem czy pieczonymi jabłkami. O dziwo tam wszystko smakuje inaczej, nawet dziś. Nie wiem czy to powietrze czy wór wspomnień powoduje, że czuję się jak na końcu świata, w najbezpieczniejszym miejscu.
                    

Na początku nie lubiłam wsi. Jako dziecko rodzice zawozili mnie na wakacje do dziadków, przez pierwsze dni traktowałam to jako niezasłużoną karę. Miastowa lady bała się kury, kaczki i płakała wniebogłosy kiedy dziadek wypuszczał krowy do wodopoju. Prawdę mówiąc dopiero teraz zauważam jaką byłam szczęściarą, że wraz z kuzynostwem mogłam spędzać każde lato bawiąc się do zmroku w piaskownicy, niańcząc koty i psy, głaskając Baśkę (koń) czy obserwując jak rodzi się cielak. Miałyśmy frajdę w każde żniwa choć wieczorami słychać było lament nad obdartymi nogami na ściernisku.
                        

Tak, to tutaj przechowuję swoje wspomnienia. Zamknięte w pudle na strychu zabawki, książki, zeszyty i fotografie. Nie ma nic piękniejszego jak przy wpadającym przez małe okienko na strychu światło poczytać swoje pamiętniki, notesy z miłosnymi wierszami czy tzw. "Złote Myśli". Pamiętacie tę zabawę? Na początku notesu zapisywało się pytania, a znajomi swoje odpowiedzi zaklejali w kopercie... Ach co to była za frajda dowiedzieć się co inni o Tobie myślą i poznać ich sekrety. Kiedyś były jeszcze pamiętniki, gdzie każdy mógł się wpisać i narysować coś fajnego. Szkoda, że dzisiejsza młodzież nie będzie miała już takich pamiątek. Wszystko zastąpił internet. Cieszę się, że dorastałam w czasach kiedy nikt nie śnił o tym wynalazku.


W trzydrzwiowej szafie nie tylko ja skrywam swoje tajemnice. Można tu znaleźć stare fotografie i widokówki, które zbierała moja mama i ciocia w latach 60-tych. Uchowały się nawet poradniki i kilka gazet. Uwielbiam je przeglądać i czerpać inspiracje z zamieszczonych zdjęć. Niektóre pudełka chowają w sobie miłosne listy, inne stare filiżanki lub szpulki kolorowych nici.
             


Macie jeszcze swoje ulubione książki z dzieciństwa? Łezka w oku mi się kręci, kiedy czytam bajki czytane mi przez mamę lub babcię dwadzieścia parę lat temu. Widzę wtedy małą dziewczynkę w blond włoskach, która wpatruje się w zamieszczoną obok tekstu ilustrację. Przenoszę swą duszę w świat beztroskiego dzieciństwa, ach jakie to piękne....
             

Zazwyczaj z niepokojem opuszczam tę oazę spokoju. Boję się, że jak przyjadę kolejnym razem będzie tam zupełnie inaczej....
Chcę znów uściskać dziadków, zjeść najsmaczniejszą kanapkę pod słońcem, szperać w pudłach mojej młodości  i odpoczywać....
             

Pokochałam wieś tak mocno, że chętnie kupiłabym domek w środku pola. Mój zachwyt dużymi miastami chyba już umarł. Z wiekiem szukam miejsca do zadumy i podziwiania natury. 
A Wy co byście wybrali?

26 comments:

  1. rozmarzyłaś mnie tym wpisem do granic, zgadzam się z każdym słowem!

    ReplyDelete
  2. Jednym słowem - magia! Pięknie to opisałaś a dorzucone zdjęcia to uczta dla oka.. Wspaniały klimat.

    Ja wciąż jestem na etapie fascynacji ogromnymi miastami jednak coraz częściej wracam we wspomnieniach do żeglugi po rezerwatach Mazurskich.

    ReplyDelete
  3. o jeju <3
    http://amadellaa.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. Szczęściara...Po śmierci moich dziadków dom niestety został sprzedany i teraz dopiero potrafię docenić jego klimat. Ten straszny strych w którym chętnie bym się zaszyła wśród przedmiotów z duszą, ta piwnica do której jako dziecko bałam się wchodzić, ten uroczy ganek na którym można wypocząć, te stare meble, które teraz chętnie bym widziała u siebie w domu...Zostały wspomnienia,ale żałuję,że tak mało potrafiłam wtedy korzystać z uroków jakie daje wieś. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  5. Po pierwsze: piękne zdjęcia, są takie tajemnicze i pełne klimatu.
    Po drugie: zdecydowanie wybieram wieś, na której żyję. Uwielbiam spokój,który tu panuje.

    ReplyDelete
  6. Piękne zdjęcia, jak zawsze :) Takie pamiętniki i stare notesy mnie zawsze urzekają :3

    ReplyDelete
  7. Piękne zdjęcia! Też uwielbiam takie stare pamiątki, fotografie i pocztówki.
    F.

    ReplyDelete
  8. mieszkam na wsi całe życie i jak tylko wracam z pracy, zmiasta i przekraczam grnicę miasto - wieś..odpoczywam.....od razu czuję się spokojniejsza i ogarnia mnie relaks....kocham wieś właśnie za tę spokojność, zwyczajność, wolniejsze tempo życia...

    ReplyDelete
  9. A ja lubię wieś, bo właśnie tutaj się wychowałam ;)

    ReplyDelete
  10. łał, super opis, taki ciepły i taki, że od razu wiesz o co chodzi, doskonale to rozumiem - wracanie do miejsc swojego dzieciństwa będąc już dorosłym to chyba największa frajda;)

    ReplyDelete
  11. uwielbiam Twoje zdjęcia! i bardzo podoba mi się to co napisałaś :) ja lubię wieś za ten spokój, brak pośpiechu, tu człowiek faktycznie odpoczywa!

    ReplyDelete
  12. przepiękne zdjęcia :D jak zobaczyłam to ze "Złotymi myślami" przypomniałam sobie, że też mam taki zeszyt! zabieram się za wygrzebywanie pudełka po butach, które jest gdzieś na dnie mojej szafy, mam tam tyle skarbów, a całkiem o tym zapomniałam...
    pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ...ach te skarby zamknięte na dnie szafy :) :) kocham emocje kiedy otwiera się takie pudełko

      Delete
  13. Zazdroszczę. Moi wszyscy dziadkowie są miastowi więc nie miałam szczęścia spędzać wakacji na wsi :(

    ReplyDelete
  14. Cudowne, klimatyczne zdjęcia! Moja jedna babcia zawsze mieszkała w mieście, a drudzy dziadkowie wyprowadzili się do miasta kiedy byłam jeszcze bardzo mała. Ty sposobem nie miałam takiego magicznego azylu...ale Złote Myśli mam! :D

    ReplyDelete
  15. Piękne zdjęcia, piękny tekst :) Ja też zdecydowanie wolę wieś, tam ciągnę. Kiedyś zachwycało mnie miasto, teraz ciężko usłyszeć tam swoje myśli i zwyczajnie odpocząć. Lasy, łąki, jeziora to coś co kocham :)

    ReplyDelete
  16. ja też mam gdzieś jeszcze swoje pamiętniki i "złote myśli", fajnie tak powspominać dzieciństwo i czytać co o Tobie myśleli inni, chociaż z większością już nie utrzymuję kontaktu, to chętnie bym się z nimi spotkała
    Pozdrawiam Julka :)

    ReplyDelete
  17. Ja miałam to samo. Rodzice zawozili mnie i moje rodzeństwo na wieś do wujka, na drugi koniec Polski i zostawiali nas tam na miesiąc, żeby trochę odetchnąć. Ja nienawidziłam tego miejsca, uważałam pobyt na wsi za nudny. Od lat tam nie jeżdżę, bo daleko i rodzeństwo wyrosło, a teraz chętnie spędziłabym tam nawet 3 miesiące!

    ReplyDelete
  18. Pięknie napisałaś,a zdjęcia oddają klimat, to ostatnie najbardziej mi się podoba. Od czasu do czasu lubię uciec w podobne miejsca. Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  19. Po częsci zazdroszczę ludziom tego, że dziadków mieli sporadycznie, tak w lato, w święta i okazyjnie. Mnie dziadziowie wspólwychowywali i nie miałam tego momentu dystansu do miejsca, czasu czy rzeczywistości. Dom dziadków to dom rodzinny, nie ma w nim strychu ani specialnych pudeł z pamiętkami.. Ale za to są ściany mojego pokoju przepełnione myslami, wspomnieniami, obrazami i przezyciami jakie działy się gdy tam mieszkałam na codzień. Nadal mam swoje pamiętniki, albumy ze zdjęciami z dawniej i bardzo dawniej. Zabrałam je ze sobą do nowego mieszkania bo jestem straszną sentymenciarą i lubie do nich wracać. Tak jak do tych ścian...
    Teraz gdy tak wiele się zmieniło i dom mimo posiadania ogromu wspomnień nie ma już tego ducha usmiechniętego dziadka mówiącego serwus, czy troskliwej babci która gotowała najpyszniejszy rosół i grzybową na święta jakoś tak trochę dziwnie mi się tam wraca. Może dlatego, że to wszystko takie swieże i drudzy rodzice bo tak traktowałam dziadziów którzy byli ze mną zawsze nagle po prostu zostawili po sobie puste fotele, odłożony różaniec i tak..
    Ajć.. przepraszam Cię, tak mnie naszło na smuty choć temat podałaś tak piękny, wybacz :)))
    trzeba doceniać to co mamy i pamiętać o bliskich których kochamy i bywać z nimi najczesciej jak się da :)))

    A ulubioną książką z dzieciństwa są baśnie tysiąca jednej nocy czytane przez mamę do snu (tak wiem, specuficzna lektura) oraz ukochana i prawie na pamięć znana pollyanna którą potrafię przeczytać w jedno popołudnie gdy mam gorsze chwile :))

    ReplyDelete
  20. zupełnie nie moje kolory, więc nie do podglądnięcia ale sam w sobie jest przepiękny i oryginalny, podoba mi się :)

    Dj Hero songs

    ReplyDelete
  21. This post has surprised me enough. So, I'm glad that such people can write such wonderful articles without being afraid of explaining their points of view.

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...