31.8.11

I wanna free fall out into nothin

Dwa tygodnie temu odwiedziliśmy znajomych w Szkocji. To kraina zupełnie inna niż Anglia. Wydaje mi się bardziej dzika, wiejska i malownicza. Deszcz gości tam częściej, trawa jest soczyście zielona a płoty porośnięte mchem. 
Wprawdzie plany na pierwszy dzień mieliśmy zupełnie inne, ale jeśli jest się urodzonym śpiochem to trzeba przyzwyczaić się do ich zmiany. Wybraliśmy się więc do Grey Mare`s Tail, tak zupełnie w ciemno, bez odpowiedniego obuwia, prowiantu i płaszcza przeciwdeszczowego. The Moffat Hills zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Nie powiem, byłam przerażona perspektywą wspinaczki, bo ostatnią jaką pamiętam odbyłam 17 lat temu podczas szkolnej wycieczki. Góralka przepowiedziała nam wówczas zimną, deszczową pogodę, a zastało nas słońce i ponad 25C. Nie zapomnę dźwigania tobołów w pocie czoła i wypatrywania szczytu. Jednak widok Morskiego Oka zrekompensował zmęczenie.
Przypominając sobie tamtą historię nabrałam siły do wędrówki. Za górą  czekało na nas się jezioro, które było oazą ciszy i spokoju. Wspinaczkę umilały przepiękne krajobrazy, wodospad i moje ukochane wrzosy. 









jacket - H&M
sweater - vintage
jeans - Topshop

25.8.11

Take me to another town

Zwiedzanie to jedna z tych rzeczy dla której żyję. Bywa tak, że jeszcze nie rozpakuję torby z jednej podróży, a już myślę o kolejnej. Kocham długie wakacje, weekendowe lub jednodniowe wyprawy. Odkąd mieszkam w Anglii udało mi się zwiedzić dość dużo jej zakątków. Jednakże dla mnie to wiąż mało :) Jeśli tylko  dopisuje pogoda i mamy wolny weekend szukamy nowych miejsc.
O Blackpool słyszałam różne skrajne opinie. Jedni zachwycali, inni mówili że wszędzie  tylko nie tam... Taka różnica zdań zachęca do odwiedzin i poznania własnej prawdy, tym bardziej że Blackpool jest jedną z najbliższych miejscowości nadmorskich od "mojego" miasta. 
Gdy tylko zaparkowaliśmy auto i wyszliśmy na główną ulicę usłyszałam "jedzmy do najbliższej wioski, byle daleko stąd". Jednak ja tak szybko się nie poddałam :) Miasteczko słynie z organizowanych tutaj hen oraz stag party. Angielska tradycja nakazuje przebrać się na tą wyjątkową noc, co czynią goście oraz przyszłe panny i panowie młodzi.  Wymyślne stroje  rozweselają ulicę ale czasami  czynią ją także "niesmaczną". Nie chciałabym bawić się w tamtejszych klubach, gdzie w samo południe niektórzy imprezowicze kończyli już "zabawę". Klimat miasta jest dość specyficzny, ma się wrażenie że czas zatrzymał się w latach 70-tych. Spotkać można odpustowe stragany, których nie widziałam w żadnym angielskim miasteczku, "salony tatuażowe" w których panuje ruch jak w markecie, oraz  kafejki, których mniej niż palców u jednej ręki.
Jeśli jednak jest się miłośnikiem innych silnych wrażeń - wszelkich rollercoasterów,  czy huśtawek które mrożą krew w żyłach, znajdzie się tu prawdziwy raj :)
Ja go nie znalazłam, ale patrząc na poniższe zdjęcia powiedziałabym że Blackpool jest ładne, hm... chyba za bardzo się starałam  :)






















My stuff:
t-shirt - Primark
trousers - Topshop
bag - Zara
shoes - New Look

23.8.11

Unfulfilled dreams

Są takie zdjęcia i ciuchy które leżą odłogiem  miesiącami. Te pierwsze czekają na posortowanie i obróbkę graficzną, a drugie wyczekują weny twórczej bądź innej pasującej szmatki  do zestawu.
Tak właśnie było z materiałem do  dzisiejszego  posta. Bluzkę, naśladującą gorsecik zakupiłam w zeszłym roku kiedy to szalałam z mamą na wyprzedażach. Chciałam nosić ją z  długa brązowa lub khaki spódnicą, której niestety nie mam do dnia dzisiejszego :(  Z pomocą przyszły skinny jeans z wysoką talią, które okrzyknęłam moimi ulubionymi jeansami. Kilka ostatnich sezonów omijałam wielkim łukiem te najpopularnijsze spodnie świata. Porzuciłam je na rzecz spódnic, legginsów i chinos. Choć słyszałam różne opinie na temat tego modelu na moich nogach -  ja zdania nie zmienię! Kocham je i najchętniej zaopatrzyłabym się w beżowy egzemplarz :) (który jest już niedostępny :( )
A co do zdjęć....
Pamiętam, że tamtego dnia dopisywał mi humor od samego rana. Wieczorem chcieliśmy wynająć rowery i przed relaksem na rynku (czytać - zimne piwo) zrobić kilka zdjęć przy zachodzie słońca. Miejsce było ustalone - Wzgórze Partyzantów. Zakochałam się w nim poprzedniego wieczoru kiedy  robiłam sesję Kasi. Jednakże rowerów nie było bo jak na złość wszystkie już wypożyczono, a tramwaje nie jeździły z powodu remontu torowiska. W rezultacie dotarliśmy na miejsce pieszo, o godzinę za późno. Słońce było już za nisko, bez blendy ani rusz. Na dodatek na wzgórzu trwała sesja fotograficzna, czyli coś o czym zawsze marzyłam. Spędziłam  godzinę na przypatrywaniu się i bujaniu w obłokach. Ciężko było mi więc wybrać jakiekolwiek zdjęcia aby pokazać Wam to klimatyczne miejsce i moje ulubione portki :)


Dwie piosenki które wałkują ostatnio na okrągło:

Alanis Morissette - Ironic tłumaczenie


Sinéad O'Connor - Nothing Compares 2 U tłumaczenie


top - Next
shoes - Next
denim - Topshop

16.8.11

Heaven or hell ?

I mnie i Tobie przyjdzie kiedyś ochota zgrzeszyć. Zapewne zdarzy się to w najmniej oczekiwanym momencie. Zapragniemy poczuć smak czegoś zupełnie nowego, bądź przypomnieć sobie coś o czym już dawno zapomnieliśmy. Grzechów jest miliony, te główne, ustawowe, moralne i te które powstają kiedy łamiemy prawa same sobie nadane. Może któryś z nas  zerwie zakazany owoc. Pragnienie przewyższy świadomość konsekwencji. Popłyniemy za nieznanym  bezbronni jak śrubka którą przyciąga wielki pękaty magnes. Zakazany owoc ponoć zawsze smakuje najlepiej. Jednakże to my ludzie przez kilkanaście wieków płacimy za gest Ewy. Czy było więc warto?  ....


shorts - Topshop
shirt - Stradivarius
belt - Zara
shoes - Next

11.8.11

W promieniach zachodzącego słońca

Tęsknię za prawdziwym latem, ciepłymi wieczorami i tym magicznym świetle kiedy słońce chyli się ku horyzontowi. Aby to wszystko odnaleźć muszę poczekać na wakacyjny wyjazd. Choć plany co do  miejsca w którym go spędzimy diametralnie się zmieniły to i tak z niecierpliwością odliczam dni do wyjazdu. Teraz mówię "gdziekolwiek byle było ciepło"  (a Wy jakie miejsca polecacie??????) :) Muszę zatrzymać się na chwilę i naładować baterie do granic możliwości. Och będą mi one potrzebne!!!

Jeśli wakacje... to przydałoby się kilka nowych ciuszków.... wybrałam się dziś na zakupy i pomijając takt, że stroje kąpielowe, i większość innych rzeczy które chciałam dokupić dawno już się skończyła, to przytłoczyły mnie inne rzeczy. Jesienne kolekcje zdominowały już sklepy na dobre, a ja jeszcze nie zdążyłam nacieszyć się latem!!!! Natomiast jeśli już coś wyszperałam to po przymierzeniu okazywało się, że na mnie nie pasuje!!! Jestem za długa!! Apeluję o otwarcie sklepu dla wysokich osób, stanowcze wydłużenie rękawów i ramion oraz obniżenie talii o 4 cm !!! Wszystko mam pod cyckami, w połowie ramion i pod łokcie :( ubolewam :( :( :(



dress- Zara


4.8.11

Beach shoots

Mam zaległości w moim pamiętniku. Dziś wracam do słonecznego Barmouth, walijskiej ciszy i spokoju którego dziś za pewne będzie mi  brakowało. Tęsknię za plażą, choć nigdy nie leżę na niej plackiem to już sama atmosfera, widoki i jod potrafi mnie uspokoić i pozytywnie nastawić do świata. Nie mogę doczekać się kiedy znów będę biegała brzegiem morza, skakała przez fale, czuła ciepły morski wiatr we włosach i dzieliła każdą tą chwilę z moją drugą połową :) Potrzebuję nacieszyć się latem i naładować baterie.
Zostawiam Was z sielańskimi zdjęciami a ja idę rozpocząć zmiany, dziś moment kulminacyjny.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...