29.4.11

Sea of petals

Kwiaty towarzyszą mi wręcz od narodzin. Kiedy byłam dzieckiem  rodzice mieli kwiaciarnię  na leszczyńskim rynku, spędzałam tam długie godziny, najpierw becząc w wózku, potem obserwując  a następnie próbowałam pomagać i robić wiązanki. Największą radość sprawiało mi kiedy ktoś kupił MÓJ maleńki bukiecik. To właśnie zapach kwiatów jaki unosi się w kwiaciarni czy w szklarniach przypomina mi dzieciństwo. Miłość do kwiatów pozostaje chyba na całe życie. Dziś upycham je na parapetach i komodach w naszym małym domku z czerwonymi drzwiami, aby stworzyć w nim ciepło, klimat i przepiękny zapach :)

Zasypię Was dziś fotkami :) Nic na to nie poradzę :) bardzo mi się podobają :)
Tak jak kocham robić zdjęcia jesienią kiedy drzewa mienią się tysiącem kolorów, tak i ubóstwiam wiosenne spacery z aparatem, kiedy przyroda budzi się do życia. Jednakże zawsze napotykam jeden i ten sam problem. Momenty te trwają zaledwie tydzień bądź dwa i  czasami ciężko je uchwycić na kliszy, szczególnie jak się jest takim zamotanym i zabieganym jak ja :)












trousers - Zara
shirt - Primark
bag - bought in Barcelona
shoes - New Look
jewellery - vintage
hat - Tk Maxx
sunglasses - Zara Men
rings - H&M

23.4.11

In my city

Dziś kilka "przeterminowanych" fotek z mojego ukochanego Wrocławia. Zdecydowałam jednak że muszę je opublikować, bo mają  dla mnie dużą wartość, zatrzymały chwile w miejscu gdzie poznali się moi dziadkowie, urodziła moja mama, mieszkają najbliżsi mi ludzie, oraz gdzie  przeżyłam swoje najpiękniejsze lata :)
Choć wizyta była najkrótsza z dotychczasowych, pogoda wietrzna, to i tak świeciło wesołe słońce, otaczała mnie rodzina, świętowałam i szalałam do rana w uwielbianej przeze mnie Manianie!
Po tej wizycie w Polsce zatęskniłam za nią najbardziej!! Chciałabym wrócić.... jednakże to już bardziej złożone pragnienie....Wiosną czuję, że rozkwitam tak jak moje kwiaty w ogrodzie... zmienia się przyroda i ja odczuwam potrzebę zmian w moim życiu. Napływa energia, która dodaje mi siły na realizację planów i marzeń. Czuję że ten rok powinien być inny, wyjątkowy zmienić coś na zawsze w moim życiu, wnieść zmiany o których marzyłam od lat. Potrzeba mi jednak do tego siła, odwaga i wór szczęścia, mam nadzieję że je odnajdę!

A co do mego stroju...
Zabrałam ze sobą tylko kilka ubrań, tych ulubionych, i jak zwykle w naturalnych barwach! Najczęściej noszone przeze mnie spodnie, które pojawiają się tutaj po raz hm.... enty :) (uwierzcie, mogłabym je nosić codziennie!!  pasują z każdą bluzką, topem, swetrem czy marynarką), płaszczyk podarowany mi trzy lata temu przez mojego TŻ-ta, niezastąpiony bawełniany sweter, któremu jestem wierna od lat i który szuka zamiennika (na darmo bo żaden nie jest tak uniwersalny jak on) i któremu zafundowałam ubiegłego roku lifting (naszyłam łaty i zmieniłam guziki), barcelońska torebka, okrzyknięta ulubioną torbą ostatnich miesięcy, oraz buty "zapierdzielanki" pochodzące z najnowszych nabytków :)
Całość doprawiona złotem pochodzącym z pchlich targów. Wiele ludzi zadaje mi pytanie po co mi tyle zegarków na jednej ręce..... :) a ja wprost nie mogę się z nimi rozstać.

Dziękuję jeszcze raz za tyle pięknych komentarzy pod ostatnim postem, każdy z nich dużo dla mnie znaczy i sprawia że dzielę się z Wami sobą na tym blogu z jeszcze większą radością :) :)  



































WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI!!!!!!
HAPPY EASTER!

jacket - Vero Moda (old)
trousers - Zara
sweater - H&M (old)
bag - bought in Barcelona
shoes - New Look
jewellery - vintage

7.4.11

Totally fallen in love...

Totalnie zakochałam się w starociach. Pałam tą miłością do różnorakich przedmiotów. Na szczęście w ostatnich tygodniach udało mi się kupić antyczne cuda, o których marzyłam od dawna. Dom zaczyna nabierać charakteru, ciepła, (zapachu) i historii. Sprawia wrażenie cieplejszego i przytulniejszego. Inspirację najchętniej czerpię ze starych teledysków, filmów bądź zdjęć. Czasami czuję się jakbym żyła w tamtych czasach , hm.....brakowałoby mi chyba tylko neta... :( 
Na darmo szukać na tym mało modowym blogu outfitów z najnowszymi trendami. Na co dzień chodzę w uniformie, a w wolne dni zakładam to w czym czuję się najlepiej. Neonowe kolory oglądam każdego dnia,   potem te same egzemplarze widzę na większości blogów i jak na razie wystarcza mi ta dawka. Przyznam jednakże, bo sobą bym przecież nie była!!, że marzę o  spódnicy bądź spodniach w ostrej soczystej barwie ale jeszcze takowych nie spotkałam. Pozostaję wiec wierna pastelom i kolorom ziemi, bo to  w nich czuję się najlepiej. Mocniejszy akcent pojawia się czasami na paznokciach bądź modnych tego sezonu "płomiennych" ustach.
Głównym elementem poniższego stroju jest sekendhendowski sweterek. Choć jest o kilka rozmiarów za duży i tak musiał być mój. Urzekł mnie kolorem i splotami. Wygląda na żmudną, pracochłonną, ręczną pracę jakieś angielskiej babci. Ma więc dla mnie jeszcze większą wartość. Wspominając babcię....och najchętniej poszperałabym w garderobie (i na strychu) mojej babci, która mimo swojego pięknego wieku (86 lata) trafnie ocenia dzisiejsze trendy. Nie wiem tylko czy zgodziłabym się z nią co do opinii na temat szarości- bo ona twierdzi że ten kolor dodaje jej lat :) a ja go w prost uwielbiam :) Kocham Cię babciu :) i bardzo za Tobą tęsknie!

Ok, koniec mojej długiej gadaniny, zostawiam Was z poniższymi wiosennymi fotkami, a ja pędzę znów pakować walizki..... 



dress - Tk Maxx
boots - River Island
rings - Topshop
tights - Topshop
jumper - sh
suitcase, camera - sh
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...