20.3.11

Hola Barcelona - day 1

Mieć wakacje kilka razy w roku? O tak, to jeno z moich marzeń!! Świat jest tak ciekawy a my mamy zaledwie namiastkę czasu aby go zobaczyć. Są jednak miejsca do których warto wracać, tak było z Francją, teraz czas na Hiszpanię! Odwiedzanie tych samych zakątków po kilkunastu latach jest interesującym przeżyciem. Zmieniają się ludzie, zmieniają się i miejsca. Przez cały pobyt porównywałam Barcelonę do Francji, i muszę przyznać że to Hiszpania zbierała najwięcej pochwał. Bardziej życzliwi, pomocni ludzie, potrafiący mówić po angielsku, zadbane zabytki i kamienice. 
Niepowtarzalna atmosfera kwartału gotyckiego, w którym mieszkaliśmy spowodowała, że pokochałam to miasto. Mimo, iż ta część Barcelony stanowiła dla mnie labirynt (w którym z trudnością można odnaleźć swój hotel :) :) zawierała mnóstwo klimatycznych uliczek, kamienic, sklepików, kawiarni i antykwariatów. Każdy z nich miał niepowtarzalny wystrój a nawet i zapach! Mogłabym kupować tam nie tylko ubrania ale także i meble. Kilka ulubionych odwiedzałam praktycznie codziennie aby nacieszyć oko i wybrać jakąś oryginalną pamiątkę. Rytuałem stały się przywożone z każdego zwiedzanego kraju magnesy na lodówkę (lecz tylko z wizerunkiem kota!!) oraz bransoletki. I tym razem nie mogło ich zabraknąć, choć skusiliśmy się jeszcze na coś innego :)
Powracając do sklepów....  hiszpański INDITEX zawładnął Barceloną! Jeszcze nigdy nie widziałam tylu Zar, Bershek czy Pull Bearów obok siebie! Wraz z H&M zajmują jedne z najpiękniejszych kamienic na głównej ulicy handlowej.  Warto wejść do środka, jednakże nie w celach zakupowych, lecz typowo turystycznych. Przepiękne fasady, dziedzińce, sufity oraz klatki schodowe zdobiące niegdysiejsze pałace. Sam spacer ulicami pokazuje że Hiszpanie mają dobry gust! Kobiety są stylowo ubrane,  co się bardzo rzadko zdarza kroku dotrzymują im mężczyźni! Och, podobał mi się ten widok!!! Moim zdaniem facet nie musi być mega przystojny, szyku i klasy dodaje mu gustowny look. Porównując street fashion do Francji, Polski czy Wielkiej Brytanii - Hiszpanie są u mnie numerem jeden. Królują szarawary, Conversy, skórzane dodatki, duże szale i istna epidemia "rajbenek" :)

English version:
I will translate it as soon as possible :) But I've got  good information for you. There is TRANSLATOR in the right corner of the window, you can choose any language you want!! I hope it will be helpful.




Jedne z moich ulubionych sklepów. Pierwszy to sh,

drugi butik, który urzekł mnie wystrojem.... niestety zawsze kiedy koło niego przechodziłam był zamknięty!! Pozostało mi jedynie podziwianie przez wystawowe okno :(
Tego dnia pogoda nie pozwoliła nam spokojnie zwiedzać, przywieźliśmy deszcz z UK i nie zapowiadało się na polepszenie aury...


















Schronienie w nojgorszą ulewę przyniósł nam targ przy La Rambla.... prawdziwy raj dla smakoszy!! Pyszne  i przepiękne wyroby z czekolady (z której Barcelona jest dość sławna) oraz soczyste owoce.......

i moje ulubione słodziutkie robaczki :)



My stuff -
leather jacket - Camaieu
trousers - Zara
shirt - Miss Selfridge
bag - Vintage
snood - Zara
shoes - Tk Maxx
bracelets - vintage
ring - Kruk

16 comments:

  1. piękne zdjęcia


    http://pocahontas-marta.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. wrrrr, napisałam taki długi komentarz i się skasował!

    ale napisałam mniej więcej o tym, że uwielbiam oglądać zdjęcia z podróży, najchętniej ze swojej, ale z czyichś też. Hiszpania jakoś nigdy mnie nie kręciła, bardziej skłaniam się ku Portugalii. Aczkolwiek chciałabym odwiedzić i Barcelonę i inne miejsca, by móc samemu wyrobić sobie opinię o tym kraju.

    Polu, na pierwszym zdjęciu wyglądasz cudownie. Kiedy widzimy się we Wrocławiu? :>

    ReplyDelete
  3. Bardzo ładne zdjęcia, w szczególności tych pyszności :) Fajne butki ;)

    ReplyDelete
  4. Zdjęcia wyglądają przecudnie! No i oczywiście Ty, mimo sportowej wygody, wyglądasz stylowo, z klasą i niebanalnie :)

    ReplyDelete
  5. Polu, zazdroszczę! Wszystko, z Tobą na czele, wygląda świetnie!
    Pozdrawiam,
    Asia

    ReplyDelete
  6. Skręcam się z zazdrości! :)

    ReplyDelete

  7. Dziękuję za miłe słowa :)

    venila kostis - Ja też uwielbiam oglądać zdjęcia z wakacji, szczególnie ze swoich podróży, bo każde z nich przywołuje niesamowite wspomnienia :)
    Właśnie czytałam, że organizujecie spotkanie blogerek we Wrocku, nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym tam być!!! Będę tylko na kilka dni w Polsce około 10 kwietnia. A którego jest meeting?

    ReplyDelete
  8. wow, pozazdroscić!
    super zdjecia, dobrze wygladasz :)
    pozdrawiam
    agata

    ReplyDelete
  9. I love your blog!!just followed you!!
    pls check out mine i'd love to hear your opinion!!

    joanna
    snobpeople.blogspot.com

    ReplyDelete
  10. Barcelona piękna nawet deszczowa :) zdjęcia też śliczne, a outfit w samrazowy na takie spacerowanie :) Koszulą już się chyba raz zachwycałam, świetnie na Tobie leży :) Ale i tak najbardziej mi się podobają zdjęcia Barcelony szczególnie te kolorowe :)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  11. cudnie jest powrócić z Twoimi zdjęciami w tamte zdjęcia=) ja je znam otoczone upalną aurą, chciałabym znaleźć się tam jeszcze raz w innych okolicznościach pogodowych, chociażby w takim deszczu. Mnie w Barcelonie dopadł jeden 10-minutowy deszczyk. Chodniki stały sie wtedy tak śliskie, że nie dało się chodzić! Mieliście też taki problem?;)

    ReplyDelete
  12. ŻuŻu - chodniki nie były śliskie, dało się normalnie chodzić, jednakże mieliśmy problem z butami :) :)
    Wybraliśmy wizytę w marcu, bo nie przepadamy za upałami(jak dawałaś radę w 40 stopniowym upale??)
    Brcelona pokazała nam też słonko :) zapraszam na kolejne części relacji w kolejnych postach.

    ReplyDelete
  13. swietna relacja, tez lubie w niektore miejsca powracac, pomimo ze cały świat czeka:) w Barcelonie błam raz ale piłam wode z fontanny na Rambli, wiec jest szansa, ze jeszcze tam wroce:)
    bardzo fajny sportowo miejski look!

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...