31.10.10

Przemyślenia w halloween'ową noc


Zdarza Wam się być złym na cały świat? 
Mnie ostatnio coraz częściej. Zauważam także, że moje przemyślenia i wnioski to nie szukanie dziury w całym a raczej całości w dziurach. Odkąd zamieszkałam na obczyźnie moje życie nabrało całkiem innego wymiaru i tempa, porównując go do poprzedniego.... jest ono ślimacze. Nie, nie dostrzegam w tym samych wad, widzę mnóstwo zalet .... między innymi taką że mam więcej czasu na zadumę.... Dziś zadaję sobie pytanie do czego dąży świat? co się z nami ludźmi dzieje? Dlaczego tak oddalamy się od siebie? Dlaczego tak ciężko znaleźć nam prawdziwych przyjaciół?? OK, są znajomi, i chwała Bogu że są (!!!!) ale tych którzy dzielą podobny los jak my, podobne zainteresowania i  popierają te same wartości (?????) ....... jeśli masz taką osobę dbaj o nią i szanuj przyjaźń!! Bo to prawdziwy skarb!! Przyjaźni nie da się zaaranżować czy kupić, ona rodzi się jak miłość.
Może ten kto mieszka (mieszkał) poza granicami swojego kraju rozumie poczucie pustki. Jak wygląda życie bez rodziny i najbliższych znajomych zdobywanych przez kilkanaście lat ... Często dopada nas smutek, brak podzielenia się przeżywaną radością, czy zmartwieniem.... Ale nie tylko emigranci mają ten problem. Na świecie  wciąż rośnie ilość samotników, zamykamy się w sobie, wolimy przebywać "w sieci" niż wyjść na zewnątrz. Unikamy w ten sposób kolejnych porażek, kolejnych bolesnych ciosów w swoje "ego". Internetowy świat jest bardziej  przyjazny i kolorowy niż ten realny. Wielu z nas krok po kroku staje się egoistami nie zdając sobie z tego sprawy. Coraz więcej par nie decyduje się na potomstwo i ślub, mniej zobowiązań - być może lżejsze życie... Pędzimy, czas nam umyka i z nim życie pomiędzy palcami,  a gdy się zatrzymujemy i zaczynamy myśleć ... uciekamy .... cisną  się pytania, lecz na większość  z nich nie znamy odpowiedzi.... lżej nam uciec w dalszą gonitwę niż męczyć się z decyzjami....
I ja się zatrzymuję.... staram znaleźć odpowiedzi .... niestety na większość z nich nie znam recepty. Szkoda. Chciałabym uzdrowić świat....
Jestem zbyt wymagająca, zbyt zawzięta przy tym zbyt wrażliwa, a zarazem dążąca do perfekcji..... Chyba w każdym z nas są sprzeczności.... dziś chciałabym je pogodzić.



27.10.10

A problematic jumper

Moją maxi skirt już dobrze znacie :) Chętnie nosiłabym ją w tym zestawie bez paska, ale niestety tak schudłam, że spada ze mnie i potrzebne były posiłki :)
Premierę ma dziś sweter który przysparza mi ciut problemów :) Po raz pierwszy zobaczyłam go w River Island w zeszłym roku. Piękne warkocze i futerko przykuły moją uwagę, ale ze względu na jego długość (i cenę) odpuściłam sobie. Podczas wiosennej wizyty u mojej babci mama zabrała mnie na wycieczkę po okolicznych lumpeksach :) (to to co obie kochamy :) i... tam znów wpadł mi w oko tan sam egzemplarz! - na dodatek z metką. Kręciłam się przed lustrem myśląc z czym ja go zestawię... moje zastanawianie  było tak długie, że mama postanowiła mi go sprezentować :) Jednakże ja wciąż mam dylemat z czym go nosić??? Jest bardzo ciepły ale ciut nie praktyczny. Myślę też że nie powinnam go nosić z ciemnymi rzeczami u dołu ponieważ optycznie powiększa ramiona i tak już ogromne u "kolumny" :) A co Wy sądzicie?






Uwielbiam biżuterię wykonaną z drewna :)  Pierścionki są pamiątkami z  różnych podróży. Do drewnianego ludzika mam większy sentyment ponieważ kupiłam go jakieś 16 lat temu podczas szkolnej wycieczki do Krakowa. Och, to były czasy :) Jest fajną pamiątką :)


maxi skirt - vintage - sh
jumper - sh (River Island)
bag - vintage (my mother's)
belt - Tk Maxx (%)
shoes -  New Look (old)

25.10.10

In fur waistcoat

Na futrzaną kamizelkę  "zachorowałam" minionej wiosny :) poszukiwania trwały miesiącami, aż pewnego letniego dnia znalazłam dwie. Nie wiedząc którą kocham bardziej zatrzymałam obie :)   Dzisiejszy outfit prezentuje jedną z nich w towarzystwie vintage bluzki od mojej mamy :) Mam ją w mojej szafie chyba już z czternaście lat. Nadal uwielbiam ją za niebanalną aplikację pod szyją i delikatny materiał. Doprowadziłam do porządku (zostały wyprane) moje stare buty kupione pięć lat temu :)  porównując do dzisiejszych trendów mają trochę niższy obcas, ale to właśnie czyni je funkcjonalnymi przez cały dzień :)
Nie wiem jak Wy ale mi sprawia ogromną frajdę jeśli mogę wyszperać w swojej szafie bądź maminej jakąś  zapomnianą rzecz, która nie dość że wpisuje się w trendy, dobrze się w niej czuję a na dodatek ma historię i towarzyszyła w różnych momentach mojego życia!! Kocham takie "uduchowione" ubrania :) Chciałabym przechowywać swoje łaszki, aby za kilkanaście lat znów z radością móc je nosić, jednakże wciąż jest jeden problem.... brak miejsca na magazynowanie!!

English version: 
I have dreamed about a fur waistcoat since last spring:) Looking for it took months, until one summery day I found two. I couldn't decide which one I like more so I kept both :) Today I matched one of them with my mother's vintage blouse. I have it in my wardrobe probably for fourteen years or so and  I still love it!!
I wear my old shoes which I bought around five years ago:) comparing to today's trends they have a little lower heel, but that's what makes them functional throughout the day:)
I don't know how about you girls, but I am having a lot of fun if I can find out in mine or my mum's closet some forgotten  clothes which are not only trendy  but have a good memories connected with. Many of such clothes  accompanied me in different times in my life! I love such "spiritual" clothes:) I would like to keep my stuff  forever as trends are returning every few years, but there is a problem, very difficult to overcome problem, ... lack of space for storage!
Definitely need bigger house :)























































Jedna osoba upomina się o sprostowanie :) a jest nią moja mama! W tym poście nosiłam jej bluzkę w rozmiarze 46. Nadmieniam, że jest ona także dla niej oversizową tuniką, (mama nosi rozmiar 40 :))

waistcoat - New Look (%) (old)
jeans - Zara (old)
shoes - Bagatt  (%) (old)
shirt, bag - Vintage (my mother's)
hat - bought in Paris
jewellery - bought in France
belt - Tk Maxx (%)

20.10.10

Earthy colours

Jesień, to zaraz po wiośnie moja ulubiona pora roku :)
Oczywiście bardziej kocham te słoneczne dni, kiedy słońce przenika przez kolorowe liście, ale te ponure też mają swój klimat, szczególnie kiedy siedzisz w cieplutkim domku, w wełnianych skarpetach, popijasz zieloną herbatę i słuchasz ulubionej muzyki :) Kocham nasz dom, najbardziej wczesną jesienią, kiedy na zewnątrz jest długa szarówka a w domu zapalone są dyskretne światła i woń zapachowych świec koi nasze zmysły :)
Kolory jesieni od zawsze były w mojej szafie i nosiłam je przez cały rok Kiedy przyjechałam do UK dopiero to dostrzegłam. Ożywiłam trochę garderobą, ale tym "ziemistym" odcieniom do dziś jestem wierna :)
Premierę na blogu ma dziś sweter upolowany podczas letnich przecen (tak wiem, wiem zawsze mam kilkumiesięczny poślizg  :) oraz torba kupiona kilka lat temu w sh. Przerobiłam jej  pasek (na dłuższy) lubię nosić torbę przewieszoną przez ramię :)

P.S. Chciałabym jeszcze Was przeprosić, że ostatnio przez kilka dni mój blog został zablokowany. Jestem zakręcona ostatnio i...  czasem nie jest wskazane robienie kilku rzeczy na raz, bo można coś schrzanić :) Blog jest i będzie dostępny :) dla Wszystkich :) 

English version:
Autumn is just after spring my favourite season :)
Of course, the most I love those sunny days when the sun penetrates colourful leaves, but those gloomy also have their atmosphere, especially when you're sitting in warm home in woollen socks, sipping green tea and listening to your favourite music:) I love our home, particularly in early autumn, when evenings are so long and lamps at home give that discreet light and scent of aromatic candles soothes our senses:)
Autumn colours have always been present in my closet and I have been wearing them throughout the year. I only discovered it when I came to the UK :) I did brighten my closet a bit, but I am faithful to those earthy colours till today.










Nawiązując jeszcze do jesiennych klimatów :) jeśli lubicie zapach lawendy (którą jeszcze można zebrać w ogrodzie) polecam uszycie maleńkiego woraczka na nią. Ja swój powiesiłam w sypialni, lawendowy zapach kołysze mnie do snu... (ponoć także dobrze  "działa" w naszej szafie :)

jumper - Topshop (%)
skirt - Matalan (old)
tee - New Look (old)
bag - sh + DIY
boots - Intershoe (old)
necklace- Topshop
ring - bought on jewellery market (old)

15.10.10

Indian Summer

Co może poprawić mi humor kiedy akurat nie dopisuje? Ten kto mnie dobrze zna odpowie bezbłędnie - zdjęcia!! Czy stanę po stronie fotografa czy modelki zawsze mam niesamowitą frajdę i zapominam o wszystkim!! Tym bardziej że w ostatni weekend była przepiękna pogoda (około 20 stopni!).
Dzisiejszym bohaterem miały być buty (choć zginęły na zdjęciach w trawie :)  Mają one dla mnie sentymentalne znaczenie! Nosiłam je już jako nastolatka, przez krótki okres, potem  odstawiłam do babcinej komórki gdzie trzymane są różne skarby. Niedawno sobie o nich przypomniałam. Mama je wyszukała przesłała, i przypomniała mi także dlaczego je porzuciłam :) Ponoć nosiłam ją do letniej mini sukienki w kwiaty w takich samych barwach kolorystycznych. Ludzie oglądali się za mną na ulicy i czując się nieswojo schowałam buty! OMG ależ byłam skromna! A teraz niech się patrzą!! Lubię to, a może nawet i kocham :) :) 
Jeszcze trzy słowa o bluzce :) Mama zapomniała jej ostatnio zabrać, i chyba jej tak szybko nie oddam choć ma rozmiar 46!!

English version:
What can  improve my mood if I lost it ?  Who knows me well, should answer without doubt - photos! I have got a lot of fun and it doesn't mater on which side of the lens I am. I love everything what is about pictures!
Today's hero supposed to be my boots. They have sentimental meaning for me. I wore those when I was 15, then I put them off into my grandmother cubbyhole together with all different treasures. Recently I called  those boots to my mind. My mum sent them and reminded me why I left them. Apparently, when I wore them to a summer dress people looked on me, and I wasn't happy about that. OMG indeed I was so modest! Now I like it, or love even!!
The shirt which I wore today is my mum's :) She forgot it when she visited me last time, but I will not give it back so early! I like it!!










boots - vintage
cardigan - sh - Zara
shorts - Tk Maxx
jewellery - sh
shirt - my mum's :)
socks - from stock :)

13.10.10

My winter hat

Przeglądając foldery znalazłam jeszcze outfit  z Paryża. Uwielbiam kolorystykę tych zdjęć! W takich kolorach czuję się wyśmienicie! Podczas spaceru kupiłam kapelusz w jednym z maleńkich sklepików na Place du Tertre. Zabawne, że podczas mojej ostatniej wizyty w tym samym miejscu także kupiłam kapelusz :) Nie jestem jednak pewna czy ten kształt jest dla mnie odpowiedni, a co Wy sądzicie?

English version:
Yesterday I found in my folders some pictures with outfit  with I wore  in Paris. I love pasttels colours  of my clothes and background in the pictures. During that walk I bought a hat :) (last time when I visited Sacre-Coeur  I purchasesed  hat as well :)) But I am not sure if  it is a good shape for me?What is your opinion?


  





shirt - Atmosphere
tee - New Look
leggings - Topshop
boots - Topshop
bag - Zara
hat - bought in Paris
belt - Tk Maxx

11.10.10

Goodbye summer, goodbye France.... (part 3)

To już ostatnia część relacji z francuskich wakacji. Zapraszam do pozostałych części (part 1, part 2)

Zwiedzając Francję, każdego dnia spaliśmy w innym hotelu. Podróż była interesująca, zagadkowa ale czasem także męcząca. Aby trochę się "poobijać" zatrzymaliśmy się na kilka dni na południowym wybrzeżu w mieście Frejus.







Jak się później okazało, to tutaj znaleźliśmy najlepsze kawiarnie i restauracje z owocami morza :)


Potem pozostało nam spokojne zwiedzanie południa.
Monaco


Słynne kasyno...
 
Taki krajobraz jest naprzeciwko głównego wyjścia z  kasyna.


Przeurocze kaktusy, które tak ubóstwiam!! Udało mi się kupić kilka pięknych unikatowych okazów we Włoszech (tak tam też zawitaliśmy podczas tych wakacji:)



Słoneczniki też kocham :)
Ostatnim zwiedzonym przez nas miastem na południu był Menton, który skradł moje serce!! Cudne kolorowe kamieniczki nadawały mu niepowtarzalnego klimatu! 
 




I tutaj właśnie żegnałam się z morzem, ciepłym wiatrem i promieniami słońca....



na koniec kilka zdjęć z drogi powrotnej :)

Awinion


Kolejne posty będą już jesienne, choć na niektórych powieje latem :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...