19.5.13

Wedding outfit

Czwartek godz. 22, postanawiam przymierzyć kreacje, która juz rok temu została "wybrana" na ślub Terezy. Ale cóż to!! Za duża???
Gdzie podziało się ciałko, które pięknie wypełniało brakujące miejsce sukienki?
Czy to codzienny trening autobus-pociąg-spacer, spacer-pociąg-autobus spowodował, iż nawet mój facet stwierdził, że wyglądam jak w worku na kartofle :( ?
Po takim komentarzu nie odważyłam się jej założyć, a moje niewielkie doświadczenie krawieckie i bark czasu nie pozwalało rozpruć kiecy za tysiaka i dopasować jej do aktualnego kształtu mojej figury!

Plan był prosty. Kolejnego dnia po zajęciach miałam dokładnie 2h na zakupienie nowej kreacji. Wyczyn? Myślę, że jest to jak najbardziej do zrobienia, ale nie z moją figurą! Wypiłam mocną kawę, wyznaczyłam mapę sklepów (w głowie) i ruszyłam na łowy. Ta za krótka, tamta za prześwitująca, tutaj talia zaczyna się pod biustem, ta za bardzo casual, tamta za jaskrawa, ta kiepska jakościowo. Nie żebym wybrzydzała... (już nawet cena przestała mieć dla mnie znaczenie) ale nawet w jednym z największych  angielskich miast nie mogłam nic znaleźć. Już nasuwały mi się myśli .... nie pójdziemy! Ale jak można z tak błahego i niepoważnego powodu ominąć tak świetną imprezę?
Trudno uwierzyć, ale po wnikliwych oględzinach w mojej szafie naprawdę nic nie nadawało się na poważną uroczystość z towarzystwem interesującym się najmodniejszymi trendami. Wchodząc do kolejnego sklepu i spoglądając na zegarek miałam coraz czarniejsze myśli....
Zostało 30 minut do pociągu, 4h do ślubu.... i około 200 kilometrów do pokonania aby dotrzeć na miejsce. A ja nadal daleko w polu....
Koło stacji jest TK Maxx - moja ostatnia deska ratunku pomyślałam.  W biegu przymierzyłam 5 sukienek i wybiegłam z tą, na którą czaiłam się od 3 miesięcy (jednakże nigdy nie było mojego rozmiaru)! W ten "mało skomplikowany" sposób stałam się posiadaczką najdroższej kiecki w mojej szafie i weszłam w posiadanie jednej szmatki z ulubionej marki Kate Middleton.
Impreza się udała :) choć do dziś jestem mega zaskoczona angielskimi obyczajami podczas ceremonii ślubnej (a raczej ich braku). Pogoda niestety nie dopisała (zdjęcia były robione przy 6 stopniach, brrryyy :)  Ogólnie ostatnimi czasy chodzę ubrana tak, bądź tak, albo tak, wiem mamy maj, ale w Anglii jest ok 10 stopni, praktycznie każdego dnia!! :(

16 maja PolaBlogZone obchodził 3 rocznicę! 

Wydaje mi się jakby już co najmniej 5 lat upłynęło. Nie będę się rozpisywać ile satysfakcji i inspiracji daje mi prowadzenie tego bloga, bo robię to za każdym razem (pierwszy rokdrugi). Jednak jestem pewna, że gdyby nie WY, moi drodzy czytelnicy nie byłoby tego skromnego adresu www. Dziękuję Wam za to, że tu zaglądacie i komentujecie. Poczucie, że nie "produkuję" się w internetową otchłań sprawia, że chcę tu przychodzić i dzielić się z Wami moją codziennością <3 p="">

dress- Reiss, shoes - Topshop

12.5.13

In the last weeks...

Pamiętacie tę historię sprzed roku? Napad na ulicy w centrum Wrocławia o 10 rano w sobotę. 
Do dziś męczą mnie koszmary jak szarpię się ze sprawcą i często obracam się za siebie typując przychodni jako potencjalne zagrożenie. Blizny na kolanach nadal są widoczne i te w psychice także.
Starałam się wymazać owy incydent z głowy, jednakże kiepsko mi to wychodzi :(
Przyznam się, że nie zawsze stosuję się do mądrych rad panów policjantów, którzy pouczali mnie przez co najmniej dwie godziny - nie odbieraj telefonu na ulicy, nie pokazuj go w miejscach publicznych! Jak dla mnie to urządzenie z którego korzystam non stop i ciężko mi chować go przed światem jeśli np chcę odebrać tel, napisać wiadomość, sprawdzić pocztę czy zrobić zdjęcie.

Moje cierpienia zostały jednak wynagrodzone!!! Po trzynastu miesiącach zadzwonił pan komisarz i oznajmił, że ma dla mnie zgubę! W głębi serca wierzyłam, że któregoś dnia mój Iphonik wróci :) Cieszyłam się jak dziecko wiedząc, że odzyskałam coś co spisałam już na straty :) W dodatku w nienaruszonym stanie! A jednak policja pracuje :) i znajduje złodziei.

Znacie jakieś podobne sytuacje z życia wzięte???

 Teddy łapiący każdy promyk słońca w patio.
Kocham przejeżdżać taką aleją drzew!
Słodkie przysmaki z mojego piekarnika :)
 Najcieplejsze miejsce w moim mieście :)
Takie znaleziska przypominają mi dzieciństwo :)
 Iwonci kaktusy, a dlaczego moje nie kwitną? :(
 Też chcę tyle zdjęć z polaroida!!!
 Angielskie tabliczki - kocham!
Pub time :)
Pobaw się!!

Poniższe zdjęcia to Birmingham. Moja codzienna droga na uczelnię.
Dziś mam już nowy telefon, także jeśli ktoś byłby zainteresowany kupnem białego, 1,5 rocznego Iphona 4, 32GB zapraszam po szczegóły na maila.


6.5.13

Grunt to mieć plan!


Tak, grunt to mieć plan. Jedni twierdzą, że nie ważne jaki, ważne aby był. Dla mnie ma on jednak ogromną wartość i bez niego ani rusz przeżyć kolejny tydzień, miesiąc czy rok. Planuję istotne, oraz banalne rzeczy jak posiłki, przegląd uzębienia, podwozia, remont dachu czy termin podlania kwiatków, cerowania skarpet, upieczenia kolejnego ciasta, zakupów i opublikowania posta :)

"Życie z dnia na dzień" bez zaplanowania jest dla mnie przepuszczeniem czasu przez palce. Czuję, że omija mnie wtedy milion spraw w których chciałam uczestniczyć i nigdy nie będę mogła tego nadrobić.
Najbezpieczniej (dla mnie) jest mieć grafik na trzy lata w przód, ale kto przewidzi wszelkie "wypadki" które zburzą nam tą zaplanowaną "doskonałość"?
Nie wiem czy to moje poczucie odpowiedzialności, czy inny program wbudowany w mój mózg nakazuje mi kreślić w notatniku, mimo iż bez przerwy muszę go zmieniać. :)



Z drugiej strony kocham spontaniczność. Spakować walizkę, zabukować bilet i ruszyć na spontaniczne wakacje. Albo zwolnić się z pracy i zacząć wszystko od nowa. Tak, wiem znana jestem z takich wyskoków :) Jeszcze parę miesięcy temu nie podejrzewałam, że będę w tym miejscu gdzie jestem teraz  (choć w głębi serca pragnęłam właśnie takich zmian). Ot, cała ja - chaotyczna z skrupulatnie zaplanowanym życiem :)

Często stają mi na przeszkodzie inne osoby, które cenią sobie wyłącznie życie z dnia na dzień. Dlaczego los sprawił, że właśnie oni są mi najbliżsi?? Tak, przeciwieństwa się przyciągają.... czy tego chcemy czy nie... :) Dlatego też nie udaje mi się zaplanować 5 lat do przodu, a szkoda! Życie jakie teraz prowadzę powoduje, że biorę zakręt ale nie mam pojęcia co za nim spotkam. 
Na szczęście marzenia i pragnienia do których dążę pozwalają mi tworzyć zarys, niczym szkic mojego życia, który potem wypełniam różnokolorowymi akwarelami. 

skirt - sh, sunglasses - Zara Man, shirt - TK Maxx, shoes - nn, bag - Zara, jumper - sh, bow - H&M

Powyższe zdjęcia zostały zrobione w lutym. Tak, bywało cieplej niż podczas ostatniego tygodnia. Nie chciałam Was dołować, że chodzę w półprzezroczystych bluzkach kiedy w Polsce jest metr śniegu i -15 stopni. Dziś to ja  zazdroszczę Wam pogody!


Przez ostatnie tygodnie powstało mnóstwo zdjęć i nie mogę się już doczekać kiedy znajdę chwilę czasu i opublikuję kolejne posty! Do następnego zatem!
Całuję
Pola
:*

29.4.13

Wiosenne wyprzedaże!


Ruszyły wyprzedaże, czyli okres kiedy Pola robi zakupy! 
Wszystkie zdobycze pokazałam w filmiku, do oglądnięcia którego bardzo serdecznie zapraszam :)



22.4.13

Kartka z pamiętnika


Moje życie znów wywróciło się do góry nogami. To nie pierwszy raz, i zapewne nie ostatni. Doświadczenie nauczyło mnie szybko dopasować się do nowej sytuacji i zapomnieć o tym co było wcześniej. Niejednokrotnie sama podejmowałam radykalne (czytaj: skrajne) decyzje, a do tego jeszcze los dodatkowo dodawał swoje "trzy grosze". Zawsze jednak wychodziłam na prostą i mam głąboką wiarę, że i tak będzie tym razem.


Zacznę od tego, że stałam się na tyle zajęta, iż mam wrażenie że ostatni post był co najmniej miesiąc temu. Tak, stęskniłam się. Za Wami Moi Drodzy Czytelnicy i za moimi zapiskami (nie, tym razem nie za zdjęciami :), aparat ostatnio mniej mnie lubi :( Chodzę ulicami B'ham i myślę, że muszę poruszyć ten temat, i ten i tamten. Jednakże moja ślepota nie pozwala mi zapisywać na bieżąco tekstu na telefonie, lenistwo nie daje wyciągać kartki, a zdrowie nie pozwala dźwigać Ipad'a czy komputera. Pozostaje mi  tylko odświeżyć pamięć kiedy znajdę wolną chwilę, taką jak dziś.....


Praktycznie z dnia na dzień zmieniono datę mojej operacji. Wiem, dla NHS kolejny pacjent do pokrojenia to nic nowego, ot chleb powszedni. Ale dla mnie to stres, który wymaga psychicznego przygotowania. Nie jestem tak wrażliwa jak Majeczka (:*), jednakże awersja do szpitali pozostała mi z dzieciństwa. Mroczne korytarze, niemiłe pielęgniarki, bolesne zabiegi bez "głupiego jasia", nieprzespane noce, zabronione wizyty rodziców.... tego koszmaru chyba nigdy nie wymażę. Na szczęście dziś jest już zupełnie inaczej. Pacjent przeżył i operacja też się udała. :)


Zamiast leżeć w łóżku i zbierać siły, Pola zafundowała sobie dodatkowe obowiązki i skomplikowała życie jeszcze bardziej. Tak proszę Państwa, jestem studentką. Po długiej przerwie znów zasiadam w ławce, robię notatki i dostaję dreszczy kiedy nauczyciel wywołuje mnie do tablicy :)
Na naukę nigdy nie jest za późno. Zgadzam się z tą sentencją. Owszem im jesteśmy starsi tym mózg wolniej zapamiętuje, jednakże najlepszą receptą na utrzymanie go w dobrej kondycji i ciągły rozwój jest przyswajanie nowej wiedzy!!! 
Bryyy czeka właśnie na mnie homework!!


Nie ukrywam, że pomimo wszelkich niedogodności podoba mi się bycie "wiecznym studentem". Poznaję nowych ludzi, poszerzam horyzonty i znów czuję się jak dwudziestoparolatka :) Ba, nawet tyle dają mi lat, także moje samopoczucie jest jak najbardziej dobre :)
Do tego uczelnia znajduje się w centrum Birmingham, które zawsze tętni życiem. Fakt, setki sklepów, pubów i innych rozrywek przyczyniają się do tego że zazwyczaj jestem później w domu niż zamierzałam..... 


Dostrzegłam także jeszcze jeden ogromny plus. Szafiarski. Nareszcie mam okazję nosić moje casual rzeczy na co dzień. Białe bluzki, garnitur czy czarne "mundurki" upchnęłam na dno szafy, a stroje które zwykły być noszone od święta właśnie mają swoje "pięć minut" :).
Znajduję w tym mnóstwo przyjemności. Być ubranym tak jak chcę a nie tak ja wymaga tego 'dress code' jest piękne! Muszę się tym nacieszyć, bo taka samowolka nie potrwa wiecznie :)

shoes, shorts, tee - Topshop, cardigan - Primark, sunglasses - Zara Man

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...