13.7.14

go on ahead


Po raz pierwszy dokąd przeprowadziliśmy się do nowego domu czeka mnie dziś samotna nocka. Owszem, Teddy będzie obok, ale zabraknie silnego i ciepłego ramienia aby dodać mi otuchy przed jutrzejszym wielkim dniem. Otwieram kolejny etap w moim życiu. Jutro rano stawiam się u nowego pracodawcy i kontynuuję wyznaczoną sobie ścieżkę "kariery". 

Wdrapałam się właśnie na ostatnie piętro gdzie przez koronkową firankę oświetlają mnie ostatnie promyki słońca, wkomponowana w fotel z nogami do góry popijam zieloną herbatę, i słucham relaksującej Norah Jones. Do głowy przychodzi mi mnóstwo myśli. O tym, że ta praca bardziej znalazła mnie niż ja ją. Zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną miesiąc po tym jak przestałam desperacko szukać czegoś nowego, a kiedy sytuacja w starej firmie stała się bardziej niż nieciekawa. Mówią, że jestem w czepku urodzona. 10 minut po opuszczeniu "pokoju przesłuchań" dostałam telefon, że dostaję się na kolejny etap kwalifikacji w którym konkuruję sama ze sobą :) 


Mimo dość gładkiego startu dziś jestem pełna obaw przed pierwszym dniem, a nawet tygodniem!
W ostatnim czasie dzieje się więcej niż mogłam sobie wyobrazić. Bloguję w myślach, bo nie starcza mi czasu na przelanie moich przemyśleń na bloga. Udało mi się jednak "zresetować" i naładować baterie. Przy okazji zrobiłam trochę zdjęć, które już niedługo ukażą się na blogu! Spodziewajcie się Walijskich zimnych plaż, Wrocławskich wspominek, mojej rudej miłości i zdjęć domu :)

Dzisiejsze zdjęcia zostały zrobione podczas wyjazdu na uroczysty lunch. Nie wiem jakim cudem wytrzymałam z moim T. aż 6 lat! :) Jest co świętować :) Staramy się aby każdego roku było inaczej, ale  zawsze romantycznie i wesoło. :P 
A przy okazji też smacznie :)
 Dania głównego nie sfotografowałam .... nie zdążyłam :)
Muszę przyznać, że odzwyczaiłam się od pozowania do zdjęć. Fakt, nadal to lubię, ale wczoraj czułam się dziwnie. Wszyscy się oglądali i przypatrywali. W takich momentach wolę być fotografem niż modelem :) Definitywnie wyszłam z wprawy :) 

Pod tym outfitem nie pojawi się lista sklepów gdzie zakupiłam rzeczy. Spodenki i bluzka pochodzą z charity shop, metki zostały wycięte i nie znam ich pochodzenia. Prawdę mówiąc to mój nowy sposób na zakupy. Dobry temat na osobny post :) 




30.6.14

Instagram - last month

Zamilkłam na dłużej, nie oznacza to jednak że moje życie ogarnęła nuda. Wręcz przeciwnie, wciąż jestem w biegu niczym rozpędzona lokomotywa.  Z chęcią posiedziałabym przy kawie i poczytała od dawno nietkniętą stertę czasopism. Zaplanowałam realizację swoich marzeń na lato i teraz nie mogę ich ogarnąć. Na dodatek jak zawsze wyskakują niezaplanowane niespodzianki, które burzą pięknie poukładane plany. Szczegóły już niedługo... tymczasem zapraszam na kilka zdjęć :) 

DOM :) w nim ciągle coś się zmienia. Jego dekoracja sprawia mi niesamowitą frajdę! Zdarza się, że bywam niezdecydowana jaki ostateczny look chcę osiągnąć i metodą prób i błędów dobieram dodatki do wszystkich pomieszczeń. Czuję, że ta przygoda jeszcze długo potrwa.... :)

W czerwcu odwiedziłam mój kochany WrocLove. W kolejnym poście ukarze się więcej zdjęć z tej kilkudniowej wizyty.
Obżarstwo truskawkowe w tym roku przechodzi samo siebie. Po raz pierwszy znalazłam w Anglii truskawki, które nie smakują jak drewno! Nie można ich jednak porównać do Polskich :)
W Polsce skusiłam się na wizytę u fryzjera :) Odkąd zapuściłam włosy odwiedzam go średnio raz na dwa lata :) Mając osobistego fryzjera, który zawsze podcina tyle centymetrów ile właścicielka kudłów nakazuje - bezcenne! 
Za każdym razem kiedy wracam po długiej nieobecności  do domu mama serwuje mi swój wyśmienity rosół! Ajjjj nie ma jak u mamy!!

Jeśli śledzicie mnie na Facebooku, zapewne wiecie, że oprócz razy kotów British Short Hair ubóstwiam także Maine Coon. Niedawno mało co nie zaadoptowałam jednego z nich. Pewna ruda kotka wyczuła moją miłość i odwiedza nas regularnie :) Teddy nie jest zadowolony, ale już coraz mniej okazuje swoje zdenerwowanie :) 

                                                                                                                                                        :* :* :* 

7.5.14

Pink flowers


Nie mogę uwierzyć, że mamy już maj. Wiosna w tym roku zaskoczyła mnie. Dlatego też ostatnie długie weekendy spędziłam organizując ogród. Nie jest on tak piękny ja ten na dzisiejszych fotografiach, ale rośnie w siłę i ma już przewagę zieleni nad betonem :) Odpaliliśmy już pierwszego grilla, a w ten weekend świeżutka trawa ujrzy po raz pierwszy ostrza nowej kosiary.
Tak kochani, to jest teraz to czym się zajmuję w wolnym czasie i sprawia mi to niesamowitą frajdę. Sadzenie kwiatów zawsze było dla mnie relaksujące. Pamiętam, iż jako przedszkolak wyrywałam chwasty spod bloku i w innym zakamarku sadziłam je udając, że to mój ogródek. Wychowałam się wśród kwiatów i moja miłość do nich nigdy nie wygaśnie :)
Posadziłam w ogrodzie pnące róże, piwonie, rododendrony i królewską (czytaj wybredną) kamelię. Mam nadzieję, że za rok wszystko będzie pięknie kwitnąć :)  Tymczasem zachwycam się kwiatami z mojego ulubionego parku gdzie pomiędzy zdjęciami, kawą i wymienianiem opony kupiłam dorodną oliwkę do konserwatorium. Tak, na rośliny można wydać majątek, ale one cieszą mnie bardziej niż nowa torebka czy płaszcz!

27.4.14

Instagramowe migawki

Pewnie jak każdy z Was i ja zachwycam się wiosną. W tym roku sprawia mi jeszcze większą frajdę, ponieważ organizuję ogród od podstaw. Podglądanie ogródków jest jednym z moich ulubionych zajęć. Oczarowała mnie Camelia i pnące róże! W poprzednim domu zasadziłam lawendy, niestety musiałam się z nimi pożegnać :( Może już za rok będę podziwiała pierwsze kwiaty w nowym ogródku :) 
W kwietniu buszowałam trochę podczas wiosennych wyprzedaży. Udało mi się upolować kilka swetrów w Topshopie (czyli to co zmarźluchy lubią najbardziej) i skórzane botki. Teddy za to pokochał worek po dostawie ciuszków i nie ma mowy aby go wyrzucić! Pierwszy raz zrobiłam też zakupy w asos. Niestety wszystko musiałam odesłać, jednakże jestem bardzo zadowolona z ich serwisu. Darmowa dostawa (i zwrot) oraz szybki zwrot gotówki na konto! Tak powinno być w każdym sklepie!



20.4.14

Cloudy Sky

Za każdym razem kiedy dochodzę do błogiego stanu ducha i myślę, że życie jest usłane różami, nagle dzieje się coś co szybko stawia mnie do pionu. Moja filozoficzna część mózgu uaktywnia się i wysyła mnóstwo refleksji i przemyśleń. Otoczenie dodaje skomplikowane tematy, a moja dusza płacze z rozdarcia. 


Podejmowanie życiowych decyzji dla niektórych nigdy nie będzie łatwe! Przekonałam się, że metryka nie ma nic wspólnego z dojrzałością. Są osoby, które nie potrafią zadecydować o swojej przeszłości mimo szronu na głowie. Wciąż widzą niespełnione marzenia, po które boją się sięgnąć. Brak zdecydowania i poczucia odpowiedzialności za podjęte decyzje stoi na przeszkodzie do ich szczęścia. No właśnie, a co to właściwie jest szczęście? Każdy ma na nie swoją receptę, lepszą czy gorszą, brand new czy realizowaną przez lata. Dla mnie to stan umysłu. To tam wszystko się rodzi i umiera.
Często tonąc w swoich problemach nie zauważasz, że Twoi najbliżsi wchodzą na ten sam pokład. Próbując Ci pomóc stają na rzęsach z przyklejonym uśmiechem. Twój smutek jest też ich smutkiem.  Z miłości zrobią wszystko... ale każdy ma swoją granicę wytrzymałości.
Kto odnajduje rozwiązanie swoich problemów w wywróceniu życia do góry nogami? Prawdę mówiąc nie znam pozytywnych przypadków takich decyzji. Spakować walizkę, zmienić pracę, partnera, kraj i zawalić za sobą mosty aby zacząć życie od pustej kartki. Wiosna jest dobrym momentem na porządki, ale nie na aż takie. Zamiast budzić się do życia razem z otaczającą nas przyrodą inni wybierają udrękę, którą fundują wszystkim dookoła.  Wydawało mi się zawsze, że należę do odważnych i szalonych jednak przy takim porównaniu wypadam na stabilną, rodzinną i z tradycjami :)
Lubię słuchać i uważam się nawet za dobrego słuchacza. Czasami jednak wychodzę poza jego ramy i sypię poradami z rękawa jak zawodowy magik. Nie potrafię jednak odciąć się od tego co usłyszę. Mój mózg przerabia problemy niczym nieudany przepis na placek, tak długo aż wymyśli trafną recepturę, bądź.. podda się z wyczerpania. Tymczasem uciekam w mój mały "artystyczny" świat. Biorę farbę, wysłużony już pędzel i przemalowuje otaczający mnie świat na bardziej optymistyczny. Czekam na słońce, ono zawsze przynosi nadzieję. 

23.3.14

Toaletka

W końcu spełniło się moje kolejne marzenie :)
Zabytkowa toaletka z potrójnym lustrem, pięcioma szufladami z uroczymi uchwytami,  dopasowaną "ryczką" stoi już w mojej sypialni. Mimo, iż chciałam mieć taką od zawsze, kiedy przyszedł czas zakupu kompletnie nie wiedziałam jak ma wyglądać. Szperałam godzinami w sieci i za każdym razem coś było nie tak. Za dużo zdobień, zły kolor,  wygórowana cena. Ostatecznie zdecydowałam, że sama przerobię stary mebel. Swoją perełkę znalazłam na ebay za niewielkie pieniądze i ruszyłam do pracy. Nic nie daje takiej frajdy jak polowanie, potem polerowanie, malowanie szlifowanie, tapicerowanie i ostateczny montaż wszystkich kawałków :) 
Cieszę nią oko od dwóch miesięcy, mimo iż pod mój pędzel wpadło już kilka innych vintage mebli, ten jest nadal moim ulubionym. Makijaż stał się jeszcze przyjemniejszą czynnością, a przeglądanie się w tak wielkim lustrze gwarantuje tylko jedno - świetny humor od samego rana.
Co prawda przesadziłam z ilością szuflad. Moje kosmetyki z zupełności zmieściłyby się w jednej, ale skoro miałam przeznaczone dwa  metry kwadratowe zaszalałam z rozmiarem :)
A no przecież też ma znaczenie, nieprawdaż? :)

Zrobiłam zdjęcie "przed", ale obecnie nie mogę odnaleźć karty na której je zapisałam. Jeśli tylko wpadnie w moje ręce to jeszcze w tym tygodniu dodam to zdjęcie. 
Jak zwykle miałam problem jaki mam wybrać kolor. Miał być jasny, ale mimo iż katalogi z farbami oferują miliony kolorów to półki w sklepie są bardzo skromnie zaopatrzone :( Nie wspominając o próbkach farb do drewna. Broszura pokazuje jeden odcień a rzeczywistość drugi. Cieszę się jednak z wyboru odcienia. Pasuje do tapety i reszty pokoju. Mimo, iż w planach mam przenieść toaletkę do innego pomieszczenia jak na razie zapowiada się, że dłużej tu pomieszka. 
Jak Wam się podoba? 

16.3.14

Me On Instagram

Każdego weekendu mam nadzieję, że uda mi się zrobić choć kilka zdjęć. Niezależnie czy chcę być modelem czy fotografem planu nigdy nie udaje się zrealizować. Sytuacja powtarza się mniej więcej od pół roku. O filmach nawet nie marzę (ponieważ są bardziej pracochłonne). Mam nadzieję, że jak tylko uporamy się z "dekoracją" większej części domu uda mi się nadrobić wszelkie oczekiwane projekty. Tymczasem zapraszam Was na migawki z Instagramu ...
Nowy dom pozwala mi realizować wiele marzeń. W końcu mogę mieć kwiaty w łazience i eksponować wszelkie kobiece bibeloty :)
Teddy zadomowił się już na dobre. Zna każdy zakamarek domu, a teraz nadszedł czas na długie spacery. Wprawdzie mama wciąż przeżywa dłuższe niż godzinne zniknięcie, nawet jak jaj dobitnie mruczuniam, że nam drogę do domu :)
Praktycznie każdy weekend spędzam w domu. Nadganiam to co najpilniejsze, aby już za miesiąc móc wybrać się na jakąkolwiek "wycieczkę". Powoli żegnam sklepy, które były moim drugim domem (IKEA, Laura Ashley, B&Q, Homebase) i odkrywam nowe, o niebo tańsze i pełne niekończących się historii. 
Z jednego z nich przywiozłam moją toaletkę. Już niedługo będzie ona głównym bohaterem posta :)
Zdjęcie powyżej prezentuje kawałek mojej kuchni :) Pomieszczenia gdzie reorganizacja trwała najdłużej, i miejsca gdzie uwielbiam przebywać. W końcu mam szafkę na której mogę eksponować kuchenne piękności i moją ukochaną porcelanę.  
Czasu na odpoczynek mam  jak na lekarstwo. Wciąż w biegu. Nie potrafię jednak siedzieć bezczynnie kiedy dzieją się rzeczy o których tak długo marzyłam.
Ufarbowałam kilka poduszek i w planie mam uszyć kilkanaście :) 
Poniższe migawki pochodzą z 8 Marca. Wspaniały wieczór w magicznym miejscu. Muszę tam wrócić wiosną :) 
Gdziekolwiek się nie znajdę szukam inspiracji. Wnętrze tej restauracji podsunęło mi kilka pomysłów na wystrój domu i technikę malowania drewna.
Pierwszy z trzech zaplanowanych foteli jest już w naszym posiadaniu. Jeden z łatwiejszych i tańszych łupów. Zakupy nocne w IKEA zaowocowały mega zakupami w dziale 'przecena'. Ledwo załadowaliśmy wszystko do samochodu. Śmiechu było co niemiara bo fotel wcale nie należy do najmniejszych i wpakować go do auta jest nie lada wyzwaniem :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...